Człowiek człowiekowi… kolegą lub nie, czyli znów o relacjach słów kilka

Nie pamiętam, kiedy ostatnio pisałam tekst na bloga. Oj dawno to było!
Wiele czynników złożyło się na to, że nie pisałam (i pewnie też nie będę tak często pisać). Blog założyłam z potrzeby pisania, a ostatnio nie czułam i nie czuję tej potrzeby. Najzwyczajniej też w świecie nie chciało mi się. Wolałam poczytać (książki przeczytane w tym roku, mniej lub bardziej na bieżąco są tutaj), pooglądać filmy czy seriale, zrobić cokolwiek innego.
Postanowiłam więc napisać coś dopiero wtedy, gdy będę miała coś do podzielenia i będzie mi się chciało. 

Słowo roku, czyli źródło

Bardzo mnie absorbuje moje słowo roku (to “źródło” dla niewtajemniczonych, więcej o tym pisałam tutaj). W jakiś naturalny sposób myślę w tym roku więcej o wszystkich sferach życia właśnie w kontekście źródła.  Między innymi o relacjach, starych i nowych. Co wnoszą do mojego życia. Te “stare”, czy się zmieniły? A może niektóre zanikają

Było, minęło

Po odejściu ze starej pracy (i jednej i drugiej) na początku podtrzymywałam relacje ze znajomymi, których tam poznałam. Umawialiśmy się na spotkania, na początku w miarę regularnie, potem coraz rzadziej. W końcu wszystko zanikło. Miałam z tego powodu ogromne poczucie winy. Bo przecież dobrze nam się razem (współ)pracowało. Byliśmy w pracy “bratnimi duszami”. Mieliśmy o czym rozmawiać, spotykaliśmy się nie tylko na gruncie zawodowym. A tu potem jakoś to umarło. Raz ja zapomniałam zadzwonić, raz on/ona. Myślałam, że może powinnam się bardziej postarać, że to zaniedbanie z mojej strony. 

Ale w tym roku,  chyba po raz pierwszy zastanowiłam się nad tym głębiej  i pomyślałam, że to przecież naturalne. Gdybym podtrzymała każdą relację od liceum, przez studia, każdą kolejną pracę i inne sytuacje w których kogoś poznałam, każdą, która była “spoko”, może nawet więcej niż ”spoko”, to w tej chwili byłoby takich relacji kilkadziesiąt! Pomijam rodzinę i tych kilka osób, z którymi się przyjaźnię. Myślisz, że to możliwe spotykać się regularnie z wszystkimi? Utrzymać te wszystkie koleżeńskie związki na tym samym poziomie? No nie

Stałe punkty

W tym roku dotarło do mnie, że ludzie w moim życiu przychodzą i odchodzą. Z niektórymi jest się dwa lata w intensywnej relacji, z niektórymi pięć, ale taka relacja ma prawo minąć. Zmieniają się okoliczności, środowiska, priorytety i zachowujemy na stałe w swoim życiu tylko to, co naprawdę ważne. Relację z mężem/żoną, z przyjacielem jednym czy dwoma.
Tych kilka osób to stałe punkty w moim życiu, a pozostałe osoby? Cudownie, że je poznałam, super, że spędziliśmy razem jakiś wycinek życia. A to, że nasze drogi się rozeszły to coś zupełnie naturalnego.

Uciekaj!

Są też relacje, które nie umierają naturalnie, choć dobrze by było. Mówię o tych toksycznych.

Zapytasz: toksycznych, czyli jakich? Najprościej: wszystkich, które  w jakikolwiek sposób szkodzą Tobie. 

Dajesz z siebie wszystko i nie otrzymujesz  nic w zamian? Albo w zamian słyszysz, że dajesz ciągle za mało? Odpuść. Spotykasz się z kimś, kto jest dla ciebie tylko znajomą, koleżanką, a ona chce czegoś więcej, na przykład przyjaźni? Dzwoni, na siłę wchodzi w twoją intymną przestrzeń jaką jest twoja rodzina i twój dom, ma pretensje, że nie odzywasz się tak często jakby chciała, nie proponujesz spotkań tak często jakby chciała i jest jej z tego powodu smutno? Odpuść. Nie odpowiadasz za jej oczekiwania i za jej uczucia.

Masz relację, która jest super. Z pozoru. Niby wszystko fajnie, ale kiedy chcesz w jakiś sposób czegoś odmówić, zachować się asertywnie, to zostajesz tak zmanipulowana, że jednak robisz coś pod kogoś? W dodatku orientujesz się za późno? Odpuść, bo trafiłaś na mistrza manipulacji i nigdy z nim nie wygrasz.

Odpuszczaj każdą relację, która Ciebie krzywdzi. To niesprawiedliwe, krzywdzące, niezdrowe. No i po prostu – szkoda życia.

Powiesz – czasem się nie da.

Bo chodzi o kogoś z bliskiej rodziny (Twojej czy małżonka) czy o szefa bądź współpracownika (a nie planujesz/nie możesz teraz lub w ogóle zmienić pracy). Jeśli naprawdę nic się nie da zrobić, ogranicz kontakt do minimum. Naprawdę do minimum. 

Podsumowując

Może Ci się wydawać, że w zasadzie to nakłaniam tutaj  do braku relacji z innymi ludźmi bądź olewania każdej, która mi nie pasuje. Nie do końca. Uważam, że o niektóre warto się starać, warto się poświęcać, ale jedynie wtedy, gdy poświęcenie jest obustronne oraz gdy obu osobom zależy na tym samym, na tym, by relacja była najprościej mówiąc “dobra”, by sprawiała, że życie Twoje i tej drugiej strony jest lepsze i bogatsze, pełniejsze.

Pozdrawiam,

Aga

PS
Lubię pisać o relacjach, jeśli chcesz, możesz przeczytać wpis o różnorodności, a ten odeśle Cię do kilku innych 🙂

PS 2
Tytułowy obraz do „Toast za przyjaźń” Leonida Afremova

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *