Mów mi o depresji, czyli wpis naprawdę pozytywny

11 stycznia w angielskiej gazecie Daily Mail Ukazał się artykuł Jamesa Middleton, w którym otwarcie mówi (nie lubię sformułowania “przyznaje się”, bo to tak,  jakby choroba to było coś złego i wstydliwego, a człowiek powinien czuć się winny – zupełnie niesłusznie) o depresji, na którą zachorował w 2016 roku. Dla niewtajemniczonych James Middleton jest młodszym bratem Catherine, księżnej Cambridge, która jest żoną przyszłego następcy tronu WIelkiej Brytanii – księcia Williama.

James Middleton jest więc osobą publiczną, powszechnie znaną, której życiem są zainteresowane zarówno media jak i zwykli ludzie.

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ uważam, że każde, powtarzam KAŻDE opowiedzenie swojej historii o chorobie dotyczącej zdrowia psychicznego oraz o radzeniu sobie z nią wpłynie przynajmniej na jedną osobę na świecie. Osobę, która też się z tym boryka. Może myśli, że jest sama. Że nikt jej nie rozumie i nie zrozumie. Która nie wie, co zrobić. Jak ruszyć z miejsca. Jak ogarnąć chaos, który dzieje się w jej głowie.

Bo przy depresji to się właśnie dzieje. James nazywa depresję rakiem umysłu. Pisze o milionach myśli na sekundę. Opowiada o tym jak to się zaczęło, jak żył we mgle  i jak nie potrafił wstać rano z łóżka. I jak przeżywał czas zaprzeczenia. Wmawiał sobie, że nic mu nie jest, że to stres w związku z pracą. Nie potrafił rozmawiać z rodziną i przyjaciółmi,  stworzył barierę, której nie dało się przeskoczyć czy zburzyć.

Mówi o tym, jak nastąpił przełom.Gdy powiedział sobie, że coś jest bardzo nie tak i że potrzebuje pomocy.

Poszedł do lekarza i terapię.

Poszerzył wiedzę o depresji i poznawał siebie.

I doszedł do zbawczego wniosku, że to naprawdę w porządku, że może nie czuć się OK. Ma do tego prawo.

Dlaczego wspomniałam w zapowiedzi tego wpisu, że pomimo tematu depresji to pozytywny artykuł? Bo nigdy dość osób, szczególnie znanych, które mogą mieć pozytywny wpływ na innych ludzi, a które otwarcie mówią o tym, że chorują na depresję. Pokazują, że mimo iż mają być może uprzywilejowane życie, to nie znaczy, że ich choroby nie dotykają. Bo w zderzeniu z chorobą wszyscy jesteśmy równi.

Jeśli czytasz to i myślisz “to moja historia, też tak mam, dokładnie to czuję i nie daję już rady” to pamiętaj:

Nie jesteś sam.

Depresja nie wybiera, KAŻDY może na nią zachorować.

Idź do lekarza.

Koniecznie idź do lekarza.

Przyjaciel będzie przy Tobie, ale może nie wiedzieć, jak  Ci pomóc.

W odpowiednim momencie powiedz mu, powiedz najbliższym, co się dzieje. Uwierz mi, oni wiedzą, że coś jest nie tak. Nawet jeśli nie będą wiedzieć, co robić (to dla nich też nowa sytuacja), to wspólnie będziecie się uczyć tej nowej sytuacji.

Jeśli w jakiś sposób ktoś, komu zaufasz zbagatelizuje twoją chorobę, znajdź kogoś innego. To będzie cholernie trudne ale uwierz mi, warto próbować.

Opowiedz o tym co czujesz, albo że nic nie czujesz.

Bądź sobą.

To nie twoja wina, że jesteś chory.

Nie jesteś słaby.

Jesteś wrażliwy.

I nie jesteś sam.

Naprawdę.

Jest nas więcej.

Aga

PS.
Gdyby ktoś miał jednak wątpliwość co do szczerości i intencji wyznania James’a, to nie wziął on za ten artykuł żadnego honorarium, a kwota w jego wysokości ma zostać przekazana na cele charytatywne. Dla fundacji “Pets As Therapy” (fundacja, której wolontariusze odwiedzają wraz ze zwierzętami starsze osoby, dzieci, szkoły, szpitale, hospicja itp.), gdzie James jest wolontariuszem oraz do “Heads Together” (fundacja, której celem jest pomoc osobom z problemami psychicznymi oraz walka przeciwko ich stygmatyzacji), której to fundacji patronują książę i księżna Cambridge (pot. Książę William i księżna Kate) oraz Henry, książę i księżna Sussexu (popularnie nazywani Harrym i Megan).

PS2.
Tytułowe zdjęcie pochodzi z darmowego banku zdjęć,

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *