Przerwa na oddech, czyli będę tu rzadziej. Ale będę!

Pewnie zauważyliście, że dawno nie było wpisu. Niedługo będzie miesiąc od recenzji od ostatniej recenzji. I w ogóle wpisy są rzadziej. Bo choć trochę pomysłów gdzieś mi się po głowie tłucze, to jednak daleko mi do przelania ich na papier. Najzwyczajniej w świecie nie chce mi się. Nie mam serca do pisania. Wewnętrzna motywacja gdzieś się schowała, ale też z Waszej strony, moich Czytelników, nie widzę odzewu. Nie komentujecie, nie odzywacie się na fb. A szkoda, bo cudnie byłoby, gdyby to było czymś w rodzaju dialogu, a nie monologu. Broń Boże nie winię Was w tej chwili ani nie zmuszam do aktywności. Nie ukrywam jednak, że każdy komentarz czy serduszko dodaje mi skrzydeł. Tak po prostu jest.

Jesień, choć ją lubię i z ulgą odpoczywam od letnich upałów, też nie nastraja. Trochę nawet rozleniwia.

Pomijam już fakt, że algorytmy fejsbuka są tak beznadziejne, że jeśli nie opłacę reklamy, to nawet nie zobaczycie na swojej tablicy mojego wpisu i przejdzie on kompletnie bez echa… Wszędzie ostatnio tylko kasa, kasa, kasa… :/

Oczywiście to wszystko co powyżej nie oznacza, że nie będę pisać. Ale chyba muszę trochę od bloga odpocząć. Pewnie więc w dalszym ciągu będzie rzadziej zarówno jeśli chodzi o moje skromne opinie książkowe, jak i przemyślenia z życia wzięte. Pewnie ciut więcej niż tu będzie na Instagramie, bo w dalszym ciągu go lubię 😉

Nie chcę mieć ciągle z tyłu głowy, że “wypadałoby” napisać coś na blogu, a potem poczucia winy, że jednak nic nie wrzuciłam. Kto wie, może  jak odpuszczę i odpocznę, to zatęsknię?

Liczę na to.

Tymczasem ściskam Was mocno.

 

Aga

 A tu nie kto inny, tylko Claude Monet i „Kobieta z parasolką”. Uwielbiam!

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *