#24. „Karaluchy” Jo Nesbo

Ostatni wpis o akceptacji to było jakieś szaleństwo, wzbudził bowiem wiele emocji i duże zainteresowanie. Cieszę się, bo o ważny temat. Przy tym pewnie już tak nie będzie, bo znów będzie o książkach 😉
Niemniej książki to ważna część mojego życia, dość duża ostatnio. W tej chwili nie wyobrażam sobie o nich nie pisać i mam nadzieję, że uszczkniecie z tego coś dla siebie.

Na ostatnich wakacjach, we wrześniu zeszłego roku czytałam pierwszą część z serii książek o Harrym Hole, norweskim policjancie autorstwa Jo Nesbo. Książka mi się podobała (kto nie przeczytał recenzji, niech wskakuje w link powyżej dla przypomnienia), ale spodziewałam się więcej po królu kryminałów, jak Nesbo jest określany.
Zachęcona pozytywnymi opiniami o kolejnych częściach i stwierdzeniami w stylu, że dalej będzie już tylko lepiej, sięgnęłam po drugi tom. Akcja “Karaluchów”  dla odmiany toczy się w Tajlandii. Niech i tak będzie 🙂
Oczywiście nie zdradzam treści, wspomnę tylko, że właśnie w stolicy Tajlandii, Bangkoku znaleziono ciało norweskiego dyplomaty. I przysłano Hole’a, by to dyskretnie wyjaśnił. No i się podziało. Owszem wyjaśnił, ale nie dyskretnie i jak sądzę, nie po myśli tych, którzy go wysłali.
Jest zaskakująco, barwnie i znów dowiadujemy się czegoś o mieście i o państwie, w którym wszystko się dzieje. Czegoś więcej, tak, jak to było w pierwszym tomie z Australią w tle.

“Karaluchy” to dobra książka, którą dobrze się czyta. Ale czekam na więcej i już niedługo sięgnę po trzeci tom serii o Harrym – “Czerwone gardło”.

„Karaluchy”

Jo Nesbo

319 stron

Wydawnictwo Dolnośląskie

moja ocena 7/10

 

Tą oto minirecenzją pozdrawiam 🙂

Aga

 

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *