#22. “Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy.” P. Reszka

Zobaczyłam dzisiaj, że właśnie czytam w tym roku czternastą książkę, a recenzji było raptem 4, słownie: cztery. Trzeba to zmienić i nadrobić. Nie będę się więc rozpisywać, tylko skupię się na konkretach.

Niby wszyscy wiemy, jak wygląda polska służba zdrowia. Nie jest dobrze, choć niektórzy mówią, że nie jest też źle, jak się porówna ze służbą zdrowia np w Wielkiej Brytanii czy Irlandii (piszę tylko, co “mówią na mieście” i chyba najbardziej w kontekście lekarzy pierwszego kontaktu – nie wiem, czy to prawda). Nie wiem, tam nie korzystałam. Tu i owszem. I nie mam zbyt miłych doświadczeń. Zresztą w książce, która opisuje różnego rodzaju przypadki znalazłam i swój. Przytoczę go tu zresztą za chwilę.

Ta książka, to nie są ani suche fakty, ani opisy przypadków medycznych. To wypowiedzi osób związanych z medycyną: studentów, lekarzy stażystów po lekarzy z naprawdę wieloletnim doświadczeniem.

Wszyscy wypowiadają się anonimowo, wiemy jedynie, czy są z małej wioski, czy z dużego miasta, czasem ile mają lat, ile lat w zawodzie itp. Mówią o tym, jak jest i dlaczego tak źle. Co ich przeraża, co dziwi. Jak sobie radzą z wszechobecnym brakiem pieniędzy na wszystko, co do leczenia potrzebne. Studenci mówią o tych, którzy ich kształcą, o ich podejściu. O tym, jak widzą w tym zawodzie swoją przyszłość. Jedni bronią pacjentów, inni kompletnie nie.

Wszystko to jest czasem zaskakujące, czasem oczywiste. Momentami możemy, jako pacjenci wejść w świat i problemy lekarzy, którzy, mimo że nazywani małymi bogami, czasem mimo ogromnej wiedzy i doświadczenia nie są w stanie przeskoczyć najprostszych, choćby ekonomicznych barier, by leczyć tak, jakby należało.

Jednakże, co dla mnie było najważniejsze po lekturze i chyba mocno dołujące, to ukazana prawie w każdym przypadku znieczulica na chorego.

Paweł Reszke, autor książki, dziennikarz, na potrzeby napisania tej książki zatrudnił się, anonimowo, jako salowy w jednym ze szpitali. Fragmenty książki (szkoda, że nieliczne) to opis tego, co widzi i co słyszy. A słyszy i widzi rzeczy momentami przerażające. Sposób traktowania szczególnie starszych chorych, jakby ludzie byli przedmiotami, a nie osobami. Kompletny brak taktu przy diagnozach. Można wymieniać i wymieniać.

Jest w nas przekonanie, że zawód lekarza, tak jak zawód nauczyciela, to zawód, który wybiera się z powołania. W trakcie czytania nasuwało mi się więc pytanie: Czy choćby najgorsza sytuacja w systemie służby zdrowia  może usprawiedliwiać prawie wszechobecną wśród lekarzy znieczulicę na człowieka, na traktowanie go przedmiotowo i bez szacunku? Tłumaczenie się w stylu: to nie my jesteśmy ci źli, to świat nas do tego zmusza, jest dopuszczalne?

A z drugiej strony, czy my nie przesadzamy, psiocząc na lekarza w przychodni, który wyjdzie  z gabinetu na 10 minut? Bo czy zastanowimy się czasem, kiedy on sika, albo zjada kanapkę, gdy przyjmuje przez dobrych kilka godzin kilkudziesięciu pacjentów?

Można przeczytać tę książkę. NIe jest łatwa i przyjemna, ale otwiera oczy na wiele problemów w polskiej służbie zdrowia. Czy jest jednak konieczna do szczęścia? Hmm…

Na koniec jeszcze obiecany fragment, w którym jakbym czytała o sobie (ja – siedząca kilka godzin w nocy, z niezdiagnozowaną jeszcze kamicą żółciową, w trakcie ataku kolki, po odesłaniu na izbę przyjęć z dyżuru w przychodni nocnej):

“Ćwiczenia z doświadczonym lekarzem. Pytanie: “Na SOR trafia pacjent z kolką. Co robicie?” No nie wiadomo, czy to kolka od nerek czy od woreczka żółciowego. Jak to sprawdzić? Ktoś mówi: “USG”. Lekarz się śmieje: “USG? Lek rozkurczowy i tyle, kolka przechodzi”. No tak, tylko że pacjent nic nie wie i lekarz  nic nie wie o przyczynach tej kolki. “Można by jednak USG. Dowiedzielibyśmy się, co pacjentowi jest”- ktoś z nas protestuje nieśmiało. Lekarz: “I kto wam za to USG zapłaci? Z jakiej racji to USG!” Z takiej racji, że USG to powinien być standard!”

Gdyby USG było na izbie, to ja z bolącą jak szlag kolką żółciową cierpiałabym kilka tygodni krócej.

A miałam się nie rozpisywać 🙂

„Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy”

Paweł Reszka

336 stron

Wydawnictwo Czerwone i Czarne

moja ocena: 6/10

Pozdrawiam,

Aga

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *