#18. „Dziewczyna z Brooklynu” Guillaume Musso

Pora na nadrabianie zaległości recenzenckich 🙂 Nim jednak przejdę do sedna, czyli jednej z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam, wyjaśnię może sam tytuł wpisu. Bo co bardziej spostrzegawczy widzą pewnie, że jest inny, niż do tej pory. Otóż w tym roku właśnie następuje zmiana w postaci numerowania wpisów o książkach. Policzyłam wpisy, które ukazały się do tej pory i okazało się, że tych książkowych było siedemnaście. Ten jest w takim razie osiemnasty, no a potem to już poleci, mam nadzieję 🙂

Ale do rzeczy.

„Dziewczyna z Brooklynu” to thriller kryminalny. Nie wybrałabym tej książki po okładce, bo wygląda na jakieś romansidło. Na szczęście słyszałam o niej już wcześniej, same pochlebstwa, więc kupiłam w ciemno i zabrałam się za czytanie w weekend sylwestrowy. I nie mogłam się oderwać.

Rafael, znany pisarz, kłoci się ze swoją narzeczoną Anną i wychodzi, by ochłonąć. Gry wraca, okazuje się, że Anna znika.  Rafael postanawia ją odnaleźć, a pomaga mu w tym przyjaciel, emerytowany inspektor policji. Nawet, jeśli to nie brzmi zachęcająco, niech was to nie zwiedzie. To błyskotliwa i inteligentna powieść, która docenia czytelnika. Wciąga od pierwszych stron. Jedno wydarzenie wywołuje lawinę kolejnych, zaskakujących. Jest jak puszka pandory.

Akcja toczy się głównie w Paryżu i Nowym Jorku,  a zwroty akcji są zaskakujące. Wyraziste i ciekawe postacie oraz prowadzona dwutorowo narracja są wisienką na torcie tej zgrabnie napisanej powieści.

„Dziewczyna z Brooklynu” to  dla mnie świetne czytelnicze rozpoczęcie roku. Wróży to dobrze 🙂

„Dziewczyna z Brooklynu”

Guillaume Musso

400 stron

Wydawnictwo Albatros

moja ocena: 9/10

 

Pozdrawiam,

Aga

 

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *