Tydzień recenzji: „Mężczyzna, który gonił swój cień” David Lagercrantz

Poza starociami czytam również nowości, żeby nie było. “Mężczyzna, który gonił swój cień” Davida Lagercrantza to jedna z nich. To piąta część kryminalnej serii Millenium Stiega Larssona.

I od razu z grubej rury: Dla mnie to nie jest piąta część serii Millenium, tylko druga część kontynuacji tej serii napisana przez pana Lagercrantza. Tylko tak bowiem jestem w stanie ją recenzować i wydać jej pozytywną opinię.

Bo książka jest naprawdę dobra. Bardzo dobra. Tak samo jak poprzednia część “Co nas nie zabije”. To są świetne powieści. Dobrze napisane, z klasą, z wartką, zaskakującą akcją. Inteligentne. I jeśli grubą kreską oddzielę część czwartą i piątą, od pierwszych trzech, napisanych przez Larssona, to taka absolutnie będzie moja opinia.

Warto przeczytać. Warto poznać bohaterów. W zasadzie bohaterkę, bo ta część zasadniczo jest o Lisbeth Salader, dziewczynie, która igrała z ogniem. W skrócie i nie zdradzając szczegółów dla niewtajemniczonych: Lisbeth to genialna bohaterka z hmm… problemami. Ta część odkrywa co nieco z dzieciństwa Lisbeth, zdradza też tajemnicę jej tatuażu. I właśnie ze względu na Lisbeth w głównej mierze stawiam tę grubą kreskę pomiędzy Millenium Larssona, a Millenium Lagercrantza. Bo dla mnie Lisbeth z trylogii i Lisbeth z kolejnych części, szczególnie z piątej, to nie ta sama bohaterka. Równie genialna i specyficzna, a jednak… Gdy czytałam “Mężczyznę, który gonił swój cień”, to co rusz wydawałam wewnętrzny okrzyk “Moja Lisbeth tak by nie zrobiła!” albo “To nie w stylu Lisbeth”. Wiem, że to co pisze, to bardzo subiektywne odczucia, które jednak mocno wpłynęły na mój odbiór książki.

Książki naprawdę dobrej, będę to podkreślać.

Pozdrawiam,

Aga

 

Kategoria WK2017: Autorem jest mężczyzna

 

David Lagercrantz

„Mężczyzna, który gonił swój cień”

(Millenium cz.5)

424 strony

moja ocena: 8/10

 

Zajrzyj również tu: