Czas płynie jak rzeka, czyli kilka słów o urlopie

Jak zapewne pamiętacie z  ostatniego wpisu o urlopie, wyjechałam na dwutygodniowe wczasy.  Pełne dwa tygodnie, czternaście dni. To pierwszy tak długi urlop no i pierwszy od dawna.

Było genialnie.

Wyjechałam ze znajomymi, wynajęliśmy dwa domki w wiosce (nie można tego nazwać inaczej) nad Balatonem. Podzieleni byliśmy na dwie grupy, bo jedna część była mocno aktywna i pełna chęci do zwiedzania, a druga bardziej leniwa i niespecjalnie działająca „w punkt”. Należałam do tej drugiej. Nie wstawałam na budzik, nie patrzyłam na zegarek, leniłam się na huśtawce ogrodowej i na plaży.

No i oczywiście czytałam i haftowałam.

Był czas na pogaduchy, na czas spędzony z chrześnicą – nastolatką (i oczywiście jej siostrą 🙂 ).

Same przyjemności. Czas,  który płynął swoim tempem, nie za wolno i nie za szybko.  W sam raz. Jakby wiedział, jakie tempo jest potrzebne, że ma nie uciekać, nie trzaskać jak z bicza, ale też ślimaczyć się nie może. Biegł dokładnie tak, jak powinien. Czyli urlopowo, nienudnie, lecz cudnie idealnie.

Miałam postanowienie, by pomyśleć o przyszłości bloga, nowych pomysłach z nim związanych, o jakości i tematyce wpisów. Jednak nie wyszło. Bo od bloga też odpoczęłam. Poza kilkoma zapisanymi pomysłami, które pojawiły się spontanicznie, specjalnie o nim nie myślałam.

Wróciłam wypoczęta, delikatnie stęskniona za pracą, codziennością, mieszkaniem i kotem.

Odpoczynek ciała i ducha sprawił, że nie przytłoczył mnie natłok pracy, że dalej wydaje mi się, że mam do niej zdrowy stosunek. Wieczory są moje, nieprzepełnione myślami co w pracy, co było dzisiaj, co będzie jutro. Wiem, że by zachować równowagę tak trzeba. Trzeba mieć swoje życie po godzinach i czas na wyjazdowy urlop w ciągu roku.

To zdrowe.

To naturalne.

Tak trzeba.

Aga

PSTytułowy obraz to klasyk. Salvador Dali i jego „Trwałość pamięci”.

Zajrzyj również tu:

4 komentarze

  1. Zrezygnowałam w tym roku z urlopu, ponieważ mogę iść tylko na bezpłatny (umowa zlecenie), a bardzo zależy mi na kasie. Chcę do końca roku spłacić zobowiązania typu karta kredytowa i debet i pozbyć się ich. A potem zmienić pracę. 🙂 Bo ta którą mam za bardzo męczy mnie fizycznie. Poprzednia męczyła psychicznie, ta fizycznie, kolejna powinna być idealna. 🙂 Poza tym myślę, że skoro w tym roku cztery miesiące siedziałam w domu, urlop mam zaliczony. 🙂 Cieszę się, że wypoczęłaś tak naprawdę. Pozdrawiam. 🙂

    1. Tak, te twoje cztery miesiące ratują sytuację 😀 No i widzę, że masz plan, to piękne. Jeśli cię to pocieszy Basiu, to ja też mam wdrożony program oszczędnościowy, by pospłacać kartę kredytową i inne mniejsze długi (pozostałość po okresie bezrobocia). To jest nas dwie 🙂 :-*

    1. Zdecydowanie polecam Balaton, jeśli ktoś lubi sielskie klimaty, ceny jak w Polsce. Zdecydowanie nie jest to all enclusive w tropikach, bardziej swojsko i jak w Polsce. Sam Balaton jest płytki i przyjazny dzieciom. Minusy to niewiele plaż piaszczystych oraz znikoma znajomość języków obcych wśród Węgrów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *