Minął miesiąc, czyli nie samym blogiem żyje człowiek

To jest niemożliwe, żeby ostatni wpis był miesiąc temu! A jednak!

Mnie samą to dziwi, tym bardziej, że lubię mój blog, moich czytelników no i lubię pisać. Skąd więc taka przerwa? Wiem, że nowa praca, przesilenie wiosenne itp. itd., ale mam wrażenie, że to jednak nie tylko o to chodzi.

Bo przecież mam czas, by pisać. Cały myk polega jednak na tym, że zamiast pisania wybieram coś innego. To książka albo haft, albo po prostu spotkania z ludźmi. To spacer, albo sprzątanie balkonu i sadzenie kwiatków. To zabawa z kotem (serio, serio 🙂 )

Z jednej strony czuję się trochę winna, że mniej tego słowa pisanego, a z drugiej cieszę się, że moje życie ma więcej niż dwa czy trzy kolory. Cieszę się wiosną, planami na lato, nową pracą, znajomościami nowymi i starymi przyjaźniami. Podejmuję spontaniczne działania (co w moim przypadku jest raczej porywem nowości i świeżości). Może tak ma być? Taki czas?

Post podsumowujący realizację postanowień noworocznych wciąż się pisze, choć pewnie nie będzie to już podsumowanie kwartalne 😉

Pomysły na nowe wpisy są.

A że rzadziej? Chyba mam taki czas.

Z którego się cieszę 🙂

Aga

Dzisiaj jedna z prac Sandy Dooley, która maluje mocno wiosennie, a tak mam teraz w sercu  🙂

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *