Krótko, zwięźle i na temat, czyli… mam ją!

Miałam plan, aby napisać porządny post, taki wychuchany, z dostojną radością w tle i wnioskami z tego, co czuję, jak to jest, co będzie w przyszłości itp.  Ale nie umiałam doczekać się chwili, gdy podzielę się z wami tą radosną nowiną, wpis jest więc krótki i chaotyczny. A nowina dotyczy pracy, której jak wiecie, szukałam bardzo, bardzo długo. Ale to koniec poszukiwań. Znalazłam ją! W dodatku w finansach, ale nie w korporacji i w moim mieście. Tak blisko, że mogę nawet chodzić do niej na piechotę. Cieszę się ogromnie i choć wiadomo, stres jest, bo na początku trudno, żeby go nie było, to chyba radość i chęci są większe.
No, także wpisy inne, nowe się piszą, ale z tym nie mogłam czekać, tym bardziej, że wiele z was mocno zaciskało kciuki, by mi się udało. Udało się, a ja ogromnie wam dziękuję. Za kciuki i za wsparcie, bez tego byłoby z pewnością o wiele, wiele trudniej 🙂

Aga

Obraz tytułowy: „Radość życia” Douglas Girard

Zajrzyj również tu:

4 komentarze

  1. Ależ się cieszę! Bardzo! Super Aga. 😀 Tak mocno trzymałam kciuki. Równie mocno trzymałam za koleżankę z pracy. Jej też się udało dostać nową pracę. Mam tę moc. 😉 Teraz muszę trzymać za siebie. 😉 Już na palcach mogę odliczać ile razy muszę jeszcze pojechać do swojej znienawidzonej pracy. Jeszcze 9. Kilku osób stamtąd będę żałować, to znaczy rozstania z nimi. Tylko kilku. Ogólnie nie mogę się doczekać dnia, gdy definitywnie opuszczę ten budynek. Nie mam nic na oku, ale wierzę, że coś znajdę. A Ty tą moją wiarę właśnie podbudowalaś.:-) Nie było Ci łatwo, ale nie poddałaś się. Wezmę z Ciebie przykład. 🙂 Gratuluję. 🙂
    I ściskam mocno. :-*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *