Postanowienia noworoczne na 2016, czyli jak nie osiąść na laurach

Kilka dni od sylwestra już minęło, ale na postanowienia na nowy rok nigdy nie jest za późno. Tym bardziej, że nie należy robić ich tak hop-siup. Ja nad swoimi się zastanawiałam, zobaczyłam najpierw jak wypadły zeszłoroczne  (o tym, jak mi poszło, możesz przeczytać we wpisie o podsumowaniu postanowień). Starałam się pamiętać, by nie było ich za dużo, bądź nie wykluczały się wzajemnie. Oczywiście powinny być realne, musiałam więc sama przed sobą przyznać, czy chcę i czy dam radę. Można przecież wypisać całą listę rzeczy, które chce się zrobić, ale ich wykonanie to już inna sprawa. U mnie wszystko musi być spójne.

Wypisałam swoje postanowienia, bazując na zeszłorocznych doświadczeniach oraz na nowych celach i możliwościach życiowych, które widzę teraz, a których rok temu nie widziałam.

Tyle tytułem wstępu, a teraz do dzieła. O to spis postanowień, z których rozliczę się za rok 🙂

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE 2016 (kolejność przypadkowa)

  • podejmuję się udziału w Wyzwaniu Książkowym 2016 –  32 książki dla 32 kategorii
  • przeczytam w ciągu roku przynajmniej 4 (po jednej na kwartał) książki rozwojowe – tematyka mocno dowolna, o motywacji, rozwoju osobistym, o social mediach,  książki te mogą, aczkolwiek nie muszą, wpasować się w kategorie Wyzwania Książkowego
  • schudnę w ciągu roku co najmniej 10 kg (zaczęłam wczoraj, trzymaj za mnie kciuki), jeśli schudnę więcej to płakać nie będę 😉
  • codziennie przeczytam przynajmniej 1 werset z Biblii – wiara jest dla mnie ważna i nie ma siły, żebym nie znalazła na to kilku minut w ciągu dnia
  • będę rozwijać swoje umiejętności hafciarskie – w praktyce: cały czas muszę mieć coś na tamborku, będę próbować haftować na nowych materiałach, różnymi nićmi, popróbuję nowych technik
  • każda niedziela tego roku będzie niedzielą offline  – bez Facebooka, bez Instagrama, bez bloga, bez komunikatorów; udowodnię sobie i innym, że jeśli jeden dzień nie będzie mnie w sieci, to świat się nie zawali

No i jak? Uda mi się? Realne cele? Są inne, niż w zeszłym roku. Ale i ja jestem inna. W ciągu roku okazało się, że jedne rzeczy są ważniejsze niż inne, na innych zaczęło mi zależeć. Mam inne plany niż rok temu. Czyli po prostu – życie. Ono nie stoi w miejscu.

A ty masz plany? Masz cele? A może masz listę tego, czego NIE zrobisz w tym roku? Taka też może być mocno potrzebna. Jestem bardzo ciekawa, więc chętnie przeczytam o tym w komentarzach poniżej 🙂

I jeszcze jedna sprawa, ostatnia, lecz nie mniej ważna. Ja mam zamiar te cele wypisać i powiesić w ważnym dla mnie miejscu w domu. Chcę je jednak rozpisać, opisać, umiejscowić tak, by były czymś faktycznym. I nie muszę się sama męczyć nad formą, bo moja koleżanka Grażyna z bloga BiznesMam udostępniła u siebie bezpłatnie stworzone przez siebie, gotowe do druku szablony dla celów rocznych i miesięcznych, dla finansów, a dla blogerów szablony do statystyk blogowych. Polecam ci je serdecznie.  Ja na pewno skorzystam i wykorzystam 🙂

 

Aga

Tytułowe dzieło to  „Triumf Emiliusza Paulusa”, Carle Vernet, MET Museum w Nowym Jorku

Zajrzyj również tu:

6 komentarzy

    1. Dzięki, starałam się podejść do nich z rozwagą no i by miały jakiś sens 🙂 A co do niedzieli offline – trzymaj, trzymaj, bo czuję, że to będzie trudne. Ale nie niemożliwe 🙂

  1. Do wyzwania książkowego przystąpiłam. Podoba mi się też postanowienie dotyczące czytania Biblii. Kiedyś zamówiłam sobie na jakimś portalu katolickim wysyłanie codziennych czytań na pocztę. I z każdego fragmentu próbowałam wyłuskać słowo dla siebie. Ciekawe doświadczenie to było. Może by do tego wrócić. Dzień bez netu też chodzi mi po głowie. Za dużo spędzam w nim czasu. Przyznaję, że to może być trudne.Ja postanowień jako takich nie robię, bo słowo postanowienie kojarzy mi się z przymusem,a przymusu nie lubię. 🙂 Coś tam oczywiście sobie spiszę i zaplanuję i może nawet zrealizuję. Ale bez nacisków. 😉 A Tobie życzę byś się w tym roku spełniała, a Twoje postanowienia się realizowały bez przeszkód. 🙂

    1. Dzięki Basiu. Fajny pomysł z tymi czytaniami na pocztę. Uważam, że każdy sposób jest dobry, jesli przybliża nas do tego, co dla nas ważne i nam pomaga. Co do wyzwania książkowego, widziałam i mocno dopinguję 🙂 A co do postanowień generalnie, to uważam, ze każdy powinien znaleźć swoją ścieżkę. Nie są niezbędne, by się w ciągu roku rozwijać, jest dziesięć tysięcy innych sposobów, ważne, by znaleźć ten „swój”.

  2. Podobają mi się twoje cele, za to co sama podkreśliłaś – wydają się realne i nie są sprzeczne wewnętrznie. Najbardziej to widzę w tym pierwszym, 32 książki brzmią bardzo realnie i wykonalnie wg mnie (czego nie umiem powiedzieć o 54, acz znam osoby, co przeczytały ponad 60 w roku minionym – geniusze *-*). I podziwiam, bo u mnie celów/wyzwań/planów brak. Pełen spontan nieokreśloności tak, jak w roku minionym *włazi do torby braku ambicji długodystansowych* 🙂

    1. Dokładnie! Ja nie przystępuję do wyzwania 52 książki w roku, bo WIEM, że nie sprostam. Po co więc się dołować? Ja chcę się ucieszyć na koniec roku, że wiele rzeczy mi się udało. A spontan nieokreśloności też jest dobry 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *