Grudzień, czyli ruszył końcoworoczny czas rozliczania i postanawiania

Już jakiś czas tak robię, że rozliczam, planuję, obiecuję itp. Każdy moment w życiu jest dobry, by zrobić coś nowego czy podsumować stare. Zresztą wiesz, że postanowienia noworoczne już były i w ciągu roku, co jakiś czas spowiadałam się z tego. Można je znaleźć w zakładce „Podsumowania wszelakie”.

Wyspowiadam się jeszcze raz na koniec grudnia, oczywiście 🙂

Tym razem jednak nie będzie o postanowieniach, ani o ich rozliczaniu. Dziś pokażę ci mój pierwszy raz w życiu zrobiony moodboard z tym, o czym marzę, lub co by się przydało. Ale, ale! Uwaga! To co jest ważne to fakt, że nie są rzeczy, które są mi do życia koniecznie potrzebne. To znaczy, że mogę bez nich żyć. Nie gorzej, niż teraz 🙂

Dzielą się na dwie grupy.

Do pierwszej należą te, które mają tylko jedno zadanie: mają sprawić mi przyjemność.

Druga, to rzeczy, które mogą mi coś ułatwić, uporządkować, są praktyczne i realnie się przydadzą (i też sprawią przyjemność 🙂 ).

Tyle tytułem wstępu. A oto i moja „wish list”.

Pewnie niektóre rzeczy na zdjęciu mogą być co najmniej dziwne, więc należy się kilka słów wyjaśnienia 🙂

I. grupa – Przyjemne…

1. Najnowsza płyta Adele. Dla mnie, absolutnie najlepsza artystka muzyczna naszych czasów.  Śledzę jej karierę od pierwszej płyty, którą wydała w wieku 19 lat (sic!) i jestem pewna, że każda kolejna będzie genialna (koszt ok. 60 zł)

2. Ilustrowany album Michela Laclotte „Treasures of the Louvre” (Skarby Luwru). W Polsce go jeszcze nie widziałam, ale to akurat nie jest dla mnie problem. Kocham sztukę, kto mnie zna, ten wie. A Luwr, cóż… Mogłabym chyba cały pobyt w Paryżu spędzić  w Luwrze. Póki co spędziłam tam 2 dni i ciągle mi mało. A albumy – uwielbiam oglądać 🙂 (Koszt ok. $20 )

3. Najnowsza płyta Dawida Podsiadło. Gdy go pierwszy raz usłyszałam, na castingu do „X Factor” (za pierwszym razem nie przeszedł do programów na żywo, odpadł po drodze) powiedziałam do siebie: Gdy on nagra płytę, muszę ją mieć, bo facet jest absolutnie unikatowy. Okazało się, że poza tym, że jest unikatowy, to choć młody – jest niegłupi 😉 Skupia się na muzyce, nie na ściankach 😉 Pierwszą płytę dostałam od brata, gdy tylko się ukazała. I nie zawiodłam się. Jest genialna i w dodatku mocno światowa. Do zawartości drugiej mam pełne zaufanie. (Koszt ok. 40 zł)

4. Pióro Parker Urban (kolor magenta). Piszę piórem i mam od lat Parkera, ale model Vector. Niebieskie. Niestety, ma ono plastikową obudowę, która mi pękła. Póki co się trzyma, ale myślę, że to kwestia czasu nim się rozpadnie, bo jednak trzeba ją odkręcać i zakręcać przy zmianie naboju. Chcę kupić Parker Urban z dwóch powodów: primo – cała obudowa jest metalowa, secundo – jest w pięknym, magentowym kolorze, który bardzo lubię 🙂 Zastanawiałam się, do której kategorii je wrzucić, bo jest pożyteczne, praktyczne i przyda się kiedyś, ale pomyślałam, że tak naprawdę mogłabym kupić tańsze i nie wydziwiać z kolorem. A skoro wydziwiam, to niech będzie że to dla przyjemności. (koszt ok. 100 zł)

II. grupa –  …z pożytecznym.

5. Plastikowa tuba. Przyda się do przechowywania w domu brystoli, które są mi potrzebne do rękodzieła.  W tej chwili zwijam je w kupie, spinam klipsami i utrzymuję w nich porządek, ale gdy nie są schowane kurzą się i „zaczepiają” moją kocicę, która im czasem przywali 😉 (Koszt ok. 15 – 20 zł)

6. Książka „Siła nawyku” Charles’a Duhigg’a. To książka absolutnie obowiązkowa dla każdego, kto nad sobą pracuje, chciałby być lepiej zorganizowany i chciałby wiedzieć jak wyrabiać w sobie nawyki i co mu to da. I co dają mu te niekoniecznie pożyteczne, a wyrobione. Podobno wciąż się do niej wraca i jest nieustannie inspirująca. Tak słyszałam, bo nie czytałam, a chciałabym. (Koszt ok. 35 zł)

7. Blenda fotograficzna 5 w 1. Czasem choć nie wiem jak bardzo pracowałabym nad zdjęciami (przed zrobieniem i przy obróbce) nie uda mi się uzyskać doświetlenia, jakie daje blenda. A lubię robić dobre zdjęcia 🙂 (Średnica 60 cm, koszt ok. 35 zł)

8. Stojak do krosna/tamborka do haftu krzyżykowego. Ten, który jest na zdjęciu, to Lexus wśród krosien i stojaków, ale ja nie pogardzę drewnianym. Jednak mechanizm musi być taki jak tu, ruchomy, można podpinać i krosno i tamborek, jest ustawny. W tej chwili haftuję na tamborku, ale przy większych pracach nie jest on już taki wygodny, poza tym na krośnie można haftować dwoma rękami i idzie szybciej 😀 (koszt ok. 160 zł)

9. Wizytownik. Wizytówki już mam, chwaliłam się tutaj. Skoro są wizytówki, to dobrze byłoby je mieć w czym nosić 🙂 Ten na zdjęciu absolutnie zdobył moje serce, w dodatku można go spersonalizować, grawerując np. swoje imię i nazwisko. (Koszt ok. 20 zł)

10. Książka „Ciszej proszę” Susan Cain. Lubię Susan Cain, bardzo. Nie tylko dlatego, że jest introwertykiem 🙂 🙂 🙂 Mówi i pisze, jak to jest i jak się odnaleźć w świecie ze swoim darem 🙂 Chętnie się odnajdę 🙂 (Koszt ok. 45 zł)

11. Organizer na mulinę. Jeden już taki mam i jest… pełny. Przydałby się więc drugi, żeby się mulinki nie ściskały, lecz mieściły. (Koszt ok. 8 zł)

Po co w ogóle ta lista?

Dzięki wrzuceniu wszystkiego w jednym miejscu teraz wystarczy, że rzucę okiem na blog i przypomnę sobie, na co chcę odłożyć pieniądze, jak będzie z czego 🙂

A propos mojej listy życzeń, to dziś, gdy ogarniałam ten wpis, by miał ręce i nogi, przyszedł mój zamówiony i upragniony planner/kalendarz na nowy rok. Wspominałam o nim przy okazji wpisu o wizytówkach. Zamówiłam go z lekkim poczuciem winy, że wydaję pieniądze na wymarzony planner, ładny i estetyczny, a mogłabym kupić najtańszy i nie wydziwiać. Ale lubię ładne rzeczy i chciałam mieć choć jedną taką prosto z listy  moich marzeń.

Dziś przyszedł i otwierałam dobrze zapakowaną paczkę (nie miał szans zniszczyć się w drodze) z drżeniem serca. Ale okazało się, że niepotrzebnie drżało, bo kalendarz jest dokładnie taki jak chciałam. Starannie zrobiony, zawiera wszystko to, czego potrzebuję, ma planner roczny, miesięczny i tygodniowy. Zawiera 14 miesięcy, bo jeszcze listopad i grudzień tego roku, więc mogę go zacząć używać od zaraz 😀

Ma czytelną, ładną szatę graficzną, jest na kredowym papierze i ma, uwaga, przeźroczystą okładkę, by się nie zniszczył, która ma miejsca na pióro/długopis 😀 Nie jest na spirali, a rozkłada się bez problemu na każdej stronie, by swobodnie można było pisać.

Póki co, mój ideał 🙂

 

Planner jest zrobiony przez koreańską firmę Iconic, której produkty można znaleźć na ebay.com.

Aga

Tytułowy obraz to Salvador Dali „Ship with butterfly sails” (Statek z motylimi żaglami)

Zajrzyj również tu:

6 komentarzy

  1. Adele – powrót w świetnym stylu. Dawida Podsiadło bardzo lubię i doceniam. Siła nawyku – mój ulubiony temat, więc chyba zainteresuję się tą książką.
    Fajna Twoja wish list. Trzeba się trzymać swoich planów i drobnych marzeń 😉

    1. Tak! to moje ostatnie odkrycie – wiedzieć, czego się chce. To często pomaga podjąć decyzję, w którym kierunku iść 🙂 Dziękuję za odwiedziny! 🙂

  2. Chyba też sobie zrobię taką listę. Niekoniecznie na święta, ale na dłuższy dystans. Zawsze miałam jakieś poczucie winy kupując coś co po prostu było ładne i … nie najtańsze. Czas z tym skończyć! 🙂 Dzięki za motywację i pomysł 🙂

    1. Tak! Moja też nie jest świąteczna, choć około Świąt się pojawiła. Ale myślę, że pojawi się, zmodyfikowana i uaktualniona, jeszcze nie raz 🙂

  3. Fajny pomysł z taką listą. Dla siebie, bo wtedy nic nie umknie przy niespodziewanym przypływie gotówki. 😉 I ewentualnie dla bliskich, bo wiedzą co Ci kupić w prezencie. Coś z czego będziesz się cieszyć. 🙂 Też sobie taką listę zrobię. Może nie na blogu, a bardziej dla siebie. Zastanawiam się czym się sugerowalaś wybierając ten a nie inny planer. W necie jest bardzo duży wybór, więc można się pogubić. Ktoś Ci podpowiedział, czy sama wyszukalaś? A może już używałaś takiego? Tak się dopytuję, bo sama się zastanawiam nad wyborem jakiegoś.

    1. Cieszę się Basiu, że pomysł z listą się podoba 🙂 Gorąco polecam. Ja już tworzę kolejną 😉 Jeśli chodzi o planner, to miałam własne wymagania, to znaczy dokładnie wiedziałam, czego chcę. Szukałam kilka tygodni i w końcu… znalazłam. Póki co jestem bardzo zadowolona. Zresztą, poruszę ten temat w jednym z kolejnych wpisów, więc bądź czujna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *