Mówisz – masz, czyli jak wygląda nasze życie według reklam

Temat na ten wpis chodził za mną już od dawna, ale pomyślałam, że może teraz jest właściwy moment. Czemu? Bo reklamy świąteczne pojawiają się coraz wcześniej. Jeszcze kilka lat temu „standardem” były witryny sklepowe przeobrażone w śnieg, mikołaje, śnieżynki i inne cuda-wianki po Wszystkich Świętych, w tym roku widziałam je już w październiku. A w Stanach podobno we wrześniu pojawiły się pierwsze dekoracje świąteczne.

Zgubił się gdzieś ten czas, w którym czekamy. Po cichu, w radości, bo przecież wiemy, co się wydarzy. Ale jednak – czekamy. To czas, kiedy się przygotowujemy. Dekorujemy dom, pieczemy pierniczki, jesteśmy radośni, ale… jednak napięci, bo… punkt kulminacyjny jeszcze nie nadszedł. I co ważne, następuje tu równowaga pomiędzy ciałem i duchem. Bo poza tym zewnętrznym czekaniem jest jeszcze to wewnątrz nas. Święta Bożego Narodzenia zwiastują początek, to jeden z tych momentów, kiedy można zacząć od początku.

Ale w dzisiejszym świecie okazuje się, że jest to kompletnie niepotrzebne. Przeskakuje się od razu w choinki, bombki, mikołaja z ciężarówką pełną pewnego napoju gazowanego, czekoladki i biżuterię, które wręczamy w Święta. Wydaje się, że niepotrzebny jest czas, by się zatrzymać.

Bo po co, skoro możemy mieć od razu wszystko?

Ale czy jest się czemu dziwić, skoro świat reklam wmawia nam na każdym kroku, że możemy mieć wszystko i możemy mieć to szybko? Pokazuje, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na półprodukty, na jakąkolwiek niepełność, na słabości.Zdjęcie pobrane z darmowego portalu pixabay.

Jeśli twój „konar” nie staje (w wieku 30 lat, bo przecież panowie z reklamy nie mają więcej – sic!), to nie ma problemu, tabletka pomoże. Jeśli masz problemy z wątrobą, to się nie przejmuj, możesz się obżerać i jeść tłusto, tabletka, tudzież herbatka pomoże.  Na pamięć też wystarczy, że łykniemy tabletkę. Po co ćwiczyć szare komórki?  Zresztą, według reklam tabletki pomogą na wszystko, w dodatku nie trzeba iść do lekarza, bo wszystkie najlepsze są bez recepty. Gdyby człowiek żył tylko reklamami,  uważałby że lekarstwo na raka czy AIDS zostało wymyślone już lata świetlne temu…

Gdy widzę reklamy samochodów, wydawałoby się, że każdy jest ósmym cudem świata. Ich reklamy to często majstersztyk jeśli chodzi o zdjęcia czy reżyserię. Nowoczesny samochód jest najważniejszym atutem mężczyzny. Oznacza, że ten jest bystrzejszy, mądrzejszy i sprytniejszy, niż jego sąsiad, który wraz z całą rodziną męczy się w starym samochodzie.

Oczywiście sama, jako kierowca uważam, że cudownie jeździ się nowym samochodem (miałam ostatnio okazję, by to sprawdzić), ale czy to oznacza, że starym nie wypada? A już rozbrajają mnie rozmowy, gdy ludzie dyskutują, czy lepiej zmienić na nowy samochód trzyletni, czy może pięcio. Serio? Mój samochód ma 11 lat, kupiłam go, jak miał 5 (nie stać mnie było na nowy). Sprawuje się dobrze, raz w roku zdarzy się wymienić coś, co się zużyje. Nowy kupię, gdy spełnione będą dwa warunki: gdy stary będzie się psuł i będę musiała go co chwilę naprawiać i gdy będzie mnie stać na nowy (oczywiście w ratach, za gotówkę kupię tylko, jak wygram w totka).

W reklamach wmawiają nam też, że każdy może być jak wszyscy (znów sic!), szczupły i piękny. Szczupły bez żadnych wyrzeczeń, znów wystarczą tabletki czy herbatki. Nic cię to nie będzie kosztować. Nie musisz zmieniać trybu życia, nie musisz żyć aktywnie i jeść odpowiedzialnie. Wszystko „samo się” zdziała. Ale są również odchyły w drugą stronę. Aktywny tryb życia, bieganie (kto nie biega, ten co najmniej nie jest cool), odżywianie się tybetańskimi jagodami goi (choć w tybecie nikt o nich nie słyszał, a uprawiane są tak naprawdę w Chinach, owszem są zdrowe, ale świeże, a nie suszone), acai czy zielonym jęczmieniem. No naprawdę? Nie lepiej kupić na targu czarną porzeczkę w sezonie, która jest bombą witaminową i ma mnóstwo przeciwutleniaczy, chodzić z rodziną na spacery, jeździć na rowerze, zamiast siedzieć przed telewizorem? Po prostu się ruszać? Wydaje mi się, że najlepsza recepta to równowaga we wszystkim. Korzystanie z naszych rodzimych zasobów, których często się nie reklamuje, a które są niezastąpione, ruch najzwyklejszy na świecie (nie neguję biegania, żeby nie było 🙂 ). Dobry deser w niedzielne popołudnie, czyli ciacho do kawy, a jakże, z mąką i cukrem, a nie jakieś bezglutenowe 🙂

No i w najbliższym temacie. Hasło roku, które usłyszałam w jednej z reklam, to: „Są Święta? Są pieniądze”. Mowa tu oczywiście o kredytach gotówkowych. No bo na święta należy wydać mnóstwo pieniędzy: czy to na prezenty, czy na jedzenie. Nie masz? Albo masz za mało? Nie ma problemu, „damy” ci. Mówisz – masz. Albo raczej przyjdziesz – dostaniesz. A tam przyjdziesz, możesz nawet zadzwonić 🙂 Nieważne, że później będziesz spłacać tę pożyczkę z ogromną nawiązką przez kolejny rok, do kolejnych Świąt. A wtedy, w ciągu roku znów na coś ci będzie brakować. Ale nie martw się, wtedy też chętnie „damy” ci kolejne pieniądze…

Myślałam nawet, czy nie wprowadzić na blogu comiesięcznego wpisu pod tytułem „Najgorsza reklama miesiąca”, ale jak pomyślałam, że przez to musiałabym je przez miesiąc oglądać (a mocno ograniczam telewizję), to stwierdziłam, że nie warto.

Zdarzają się, na szczęście, perełki, które pokazują, że reklama może być ładna, niegłupia, a nawet prorodzinna.

Tu jest taka, która rozgrzewa moje serce. I nie mam poczucia, że MUSZĘ kupić reklamowany produkt, by tak to wyglądało. Mało tego, odnoszę wrażenie, że nawet jej autor uważa, że produkt w tym przypadku nie jest najważniejszy 🙂

 

 

Gdyby się nie odtwarzało, link jest jeszcze tutaj 🙂

Życzę wam, byście odkryli adwent. A jeśli ktoś jest niewierzący, polecam wybrać czas, który nie będzie skokiem od – do, tylko będzie wartościowy sam w sobie. Bo czekanie jest pięknie.

Dodam jeszcze zdanie, które często wypowiadałam, gdy ktoś pytał mnie, dlaczego lubię dokładnie planować swoje podróże, wymyślać, co będę zwiedzać itp. Mówiłam wtedy: Bo nawet, jeśli coś pokrzyżuje mi plany i podróż nie dojdzie do wniosku, to nikt nie odbierze mi radości, którą czułam, gdy myślałam o tym, gdzie będę i co zrobię. Dlatego nie bójcie się nie mieć wszystkiego, czy nie być naj… Życie nie musi wyglądać jak „mówisz – masz”. Jeśli czegoś nie masz, poczekaj i w swoim czasie to przyjdzie (jeśli oczywiście jest tego warte), a wtedy docenisz to o wiele bardziej.

U mnie świeczka na pierwszą niedzielę adwentu już przygotowana 🙂

Aga

W temacie zdjęcia tytułowego z góry przepraszam, szukałam, szukałam, ale nie wiem, kto jest autorem 🙁

Zajrzyj również tu:

4 komentarze

  1. Gratuluję świetnego tekstu. Osobiście obserwuję media i poza wspomnianymi przez ciebie przykładami napisałabym tekst o reklamach leków, bo to jest prawdziwa plaga telewizyjna.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe wpisy,
    M.

    1. Tak, reklamy leków, pseudo-leków i co tam jeszcze, fałszywi specjaliści itp to w ogóle temat rzeka. Zainspirowałaś mnie na tyle, że pomysł mi właśnie zabłysł i tytuł również. Będzie o tym wpis! Dziękuję. I dziękuję za komplement odnośnie tekstu 🙂

  2. Odstawiłam telewizję całkiem. Fakt, zastąpiłam ją internetem, ale w internecie nie oglądam wiadomości i reklam, a to są dwa najbardziej dołujące bloki tematyczne. Wiadomości, bo dużo w nich zła. A reklamy? Bo działają też na naszą podświadomość. I nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że ta reklama to kłamstwo, to jakoś tak automatycznie wybieramy produkt reklamowany. Bo jakiś taki bardziej bliski jest. Ps. Podoba mi się Twoja świeczka adwentowa. 🙂

    1. Tak, ja też więcej czasu spędzam w internecie, ale jest on mocno przemyślany i zaprogramowany przeze mnie. Reklam nie ma, wiadomości czytam gdzie chcę i kiedy chcę, wybierając media mniej mainstreamowe i… różne, bo lubię myśleć samodzielnie. I masz rację co do tego, co wybieramy, bo lubimy to, co… znajome. Co do świeczki – dziękuję 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *