Gdy nie jestem bohaterką

catwoman-batman-wallpaper

 

Dzisiaj mam gorszy dzień.

Nic mi się nie chce.

Nie wykonałam porannego rytuału, czyli siedzę bez makijażu i mam tłuste włosy.

I wydaje mi się, że nigdy nie znajdę pracy i nie wiem, co gorsze. To, że jej nie znajdę, czy to, że ją znajdę, a jej nie chcę. Czyli że nie chcę siedzieć w finansach przez kolejne piętnaście lat.

Włączył mi się tryb narzekactwa.

Pomyślałam też, że może wypadałoby napisać kolejny wpis na bloga, bo od ostatniego minął już jakiś czas.

Potem pomyślałam, że nie, bo jestem w takim mało pozytywnym stanie i to bez sensu.

Potem  stwierdziłam, że nie mogę tak siedzieć bezczynnie, albo co gorsza iść spać, więc wzięłam się za haftowanie.

I podczas tego haftowania pomyślałam, że to nie jest bez sensu, żeby napisać wpis na bloga, bo przecież o tym ten blog jest. O depresji. O radzeniu sobie z nią. Więc super, cudownie, ekstra, że odkrywam tyle pozytywów i czasem jestem jak superhiroł, ale to jest moje życie, a nie dobrze kończący się harlekin z „żyli długo i szczęśliwie” i prawdziwa ja to też gorsze dni, w które wyglądam jak Kobieta Kot, ale przed przemianą 😉

Dziś nie będzie więc ani pozytywnego wniosku na koniec, ani żadnej mądrej myśli. Tylko po prostu ja. Bo chcę, żebyście widzieli, że ta walka z depresją jest prawdziwa. Raz wygrywam, raz przegrywam, bo nie da się zaprogramować człowieka na wieczny sukces. Jesteśmy na to zbyt skomplikowani.

Jako że i wpis jest inny, to i ilustracja inna niż zwykle 🙂

Grafika zaczerpnięta z internetów.

Aga

Zajrzyj również tu:

10 komentarzy

  1. Witaj.Każdy z nas ma takie dni,że tylko by się zakopać w bety i przeczekać ,przespać.
    Ale jak piszesz trzeba się jakoś pozbierać i już sama myśl o tym To jest „COŚ”, apotem następny malutki kroczek i tak jakoś popychamy godzinę za godziną.
    Ale podobno nic się nie dzieje na darmo.
    Pozdrawiam

    1. Dokładnie Izo 🙂 A dziś wstałam, w bojowym nastroju, bo idę na kolejną rozmowę i myślę sobie, że dzień wczorajszy nie był tak zupełnie zmarnowany, bo w końcu napisał wpis na blogu i prawie skończyłam jeden z haftów 🙂 Pozdrawiam ciepło, Aga

  2. Aga, wiesz co? Ja dzisiaj też nie umyłam włosów! A dzisiaj jest pierwszy dzień jesieni, może ta sytuacja ma z tym jakiś związek;). Myślę, że sporo ludzi teraz cierpi na spadek formy. Ja najdotkliwiej odczuwam brak słońca. Dni są jeszcze dość ciepłe, ale dzisiaj było pochmurno i wcześnie robi się ciemno. No ale co zrobić, taki klimat. W sumie to jak na razie mi to pasuje, ponieważ mogę popracować nad moim blogiem, a jak była ładna pogoda, to szkoda mi było czasu na siedzenie przed komputerem. A jeśli chodzi o to, co piszesz o pracy, to moim zdaniem jeśli jej nie chcesz, to świadomie, czy podświadomie odpychasz tę pracę od siebie, dlatego tez zgodnie z Twoim życzeniem nie przychodzi;). A myślałaś o przebranżowieniu się lub pracy w finansach ale w innej formie niż do tej pory?

    1. Też zwalam to trochę na jesień 😉 A dziś już działam i mam mnóstwo planów na cały dzień. Co do pracy, to trochę tak jest, że choć szukam w finansach, to dość wybrednie wybieram oferty, żeby nie było powtórki z rozrywki. O przebranżowieniu też myślałam, ale jeszcze są to na razie kudłate, niesprecyzowane myśli. Dzięki za wsparcie! :-*

  3. I bardzo dobrze, że napisałaś ten wpis. W końcu to blog o Tobie i Twojej buce, więc musi też być o gorszych dniach. Bo takich nie da się uniknąć. Gorsze dni dopadają teraz wielu ludzi, więc Ciebie tym bardziej mogą dopaść. Ale miną. I znów wrócisz do swoich rytuałów. U mnie też się pewne rzeczy ostatnio sypią, ale wciąż zaczynam od nowa. Otaczam się pozytywnymi osobami, dużo się śmieję. Lubię jesień, więc pora roku mnie nie dołuje. Za to dołuje mnie moja praca i brak pomysłu na nową. W październiku zmniejszą mi się dochody i będzie jeszcze gorzej. Ale nie poddam się, coś wymyslę. Życzę Ci dużo sił, bo bardzo Ci kibicuję. 🙂

    1. Dzięki Basiu, nie masz pojęcia, jak doceniam twoje wsparcie. Trochę zwalam spadek formy na brak słońca i zimno. A dziś już lepiej, działam. I też się cieszę, że napisałam ten wpis, to dobra decyzja i prosto z serca. I tak jak piszesz, to o tym ten blog jest właśnie. Za ciebie też trzymam kciuki. A dobrzy ludzie dokoła to podstawa!

  4. Przyznanie się do problemu i świadomość, że trzeba działać to już krok w kierunku lepszego. Sama przez prawie 2,5 roku szukałam pracy, a w zamian za to dostawałam kolejne wymówki itd.

    W pewnym momencie postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw ogarnęłam trochę siebie i zaczęłam działać, kombinować, samemu się dokształcać, poszukiwać. Suma summarum udało mi się znaleźć w miarę stabilną pracę.

    Myślę, że na początek ważne jest przeanalizowanie swoich wad i zalet, skupienie się na pozytywach. Czasami warto popracować gdzieś chociaż przez kilka miesięcy, żeby złapać wiatr w żagle.

    Powodzenia w poszukiwaniach,
    M.

    1. Tak właśnie robię – szkolę się i to w różnych dziedzinach. I przypominam sobie o tym, że jestem dobra, bo to, że nie mam teraz pracy nie znaczy, że ktoś mi odebrał moje umiejętności i wiedzę. Wierzę, że stała praca się znajdzie. Pozdrawiam 🙂 i dziękuję za podczytywanie bloga 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *