Co zrobiłam przez ostatni rok, co dla mnie samej jest zaskoczeniem

Rok temu, w trudnym dla mnie czasie poszłam w pracy na zwolnienie lekarskie. Nie wróciłam już do niej.  W tej chwili szukam nowego etatu. Nie dlatego, że czuję potrzebę pracy u kogoś i bycia w ryzach, ale najzwyczajniej w świecie muszę za coś spłacać kredyt na mieszkanie i płacić rachunki. Ale nie czuję się też tak, jakby etat to była jakaś kara. Wiem, że gdy go znajdę, potraktuję to jak wyzwanie. Bo tak ostatnio podchodzę do życia. Tego właśnie nauczył mnie ostatni rok.

W ciągu ostatniego roku zrobiłam po raz pierwszy wiele rzeczy. Niektóre takie, o które bym się nigdy nie posądziła.

Pierwszy raz uprawiałam zimą nordic walking.

Pierwszy raz przezimowałam pelargonię, która całe lato pięknie mi kwitła, zresztą póki co, nie zamierza zasnąć i wygląda obłędnie 🙂

Pierwszy raz wzięłam udział w spotkaniu kobiet (przedsiębiorczych, cudownych) mojego miasta.

Pierwszy raz założyłam grupę na facebooku, która podjęła się wyzwania książkowego 2015 roku.

Pierwszy raz zrobiłam dżem z rabarbaru.

Pierwszy raz pomyślałam o własnym biznesie (i nie jest to jakieś pitu-pitu we własnej głowie, tylko realne pomysły i plany)

Pierwszy raz założyłam bloga.

Pierwszy raz założyłam drugiego bloga (www.kociemotki.blog.pl o którym będzie szerzej w przyszłości)

Pierwszy raz założyłam fanpejdże obu blogów 🙂

Pierwszy raz wzięłam udział w webinarze.

Pierwszy raz (od dawien dawna) czuję, co to jest pasja, bo haftuję z pasją, jak natchniona, codziennie 🙂

Co jeszcze? Sama nie wiem 🙂 Ale mam uczucie, że było tego więcej, tylko nie pamiętam 🙂

I tak jak napisałam, do niewiadomego w moim życiu, do przyszłości, staram się podchodzić jak do wyzwania, z którym sobie poradzę, staram się zostawić lęk, który mi wielokrotnie towarzyszył w sytuacjach trudnych i niepewnych, za sobą.

Tego i wam życzę 🙂

Aga

Na dole: obraz z jednej z moich ulubionych bajek 🙂 Piękna i megamotywująca „Kraina lodu” 🙂

Obraz przewodni zaś to rosyjski artysta Vladimir Kush, który, odnoszę wrażenie, mocno inspirował się tutaj Dalim 🙂

Zajrzyj również tu:

12 komentarzy

  1. Zaraz po urodzeniu moich dzieci spisywałam wszystkie czynności, które zrobiły pierwszy raz. Pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy krok, wszystko co pierwsze. Do tej pory mam ten zeszyt i zaglądamy do niego ze wzruszeniem.
    Bardzo dobry pomysł by spisywać swoje pierwsze razy. Albo swoje osiągnięcia w danym miesiącu. Nasza pamięć ma to do siebie, że w natłoku różnych informacji gubi to co ważne. Coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że zapisywanie jest bardzo dobre, bardzo pomocne i bardzo motywujące.
    Z tego wpisu wynika, że miałaś bardzo dobry rok.:) Czy pamiętałabyś o tym bez swoich notatek? Bardzo sie cieszę i życzę kolejnych pierwszych rzeczy.:)
    Aha. Kociemotki już polubiłam. 🙂

    1. Masz rację Basiu 🙂 Warto zapisywać ważne dla nas rzeczy, bo pamięć jest mocno ulotna, niestety. A potem warto do nich sięgać, bo po notatkach można poznać jak się zmieniamy, jak się zmieniają nasze wartości i priorytety.
      I tak, masz rację również w tym, że ten rok był dla mnie udany. Wbrew pozorom 😉

  2. Buko Słońce powiedź gdzie ta grupa o której piszesz: „Pierwszy raz założyłam grupę na facebooku, która podjęła się wyzwania książkowego 2015 roku.” Chętnie dołączę. Wszystko co związane z książkami bardzo mnie interesuje.

    1. Grupa nazywa się „Wyzwanie książkowe 2015” i powstała z czterech znajomych, które podjęły się wyzwania czytania książek wg kategorii. Od słowa do słowa powstała i tabela z tym, co kto przeczytał oraz grupa rozrosła się do kilkunastu osób. Oczywiście zapraszam Moniko, bo nigdy nie jest za późno. I już wiem, że w 2016 grupa będzie podejmować nowe wyzwanie 🙂 Gdybyś miała jakiś problem ze znalezieniem, napisz 🙂

  3. Też lubie zapisywać rozne rzeczy, bo widzę jak pamięć jest ulotna. Szczegolnie jak duzo sie dzieje to ciezko wszystko spamiętac, ale pewnie tez wiele rzeczy pomijamy. Widze, ze sporo Ci sie udalo w tym roku:) Wyzwanie ksiązkowe – chyba tez dolacze;)

  4. Wiesz, ja zapisywać zaczęłam niedawno i to nawet nie sama, tylko z konieczności. Podjęłam wyzwanie prowadzenia dziennika mojego rozwoju i tam, od 28.04 prowadzę skrzętne notatki. Naprawdę jest mi łatwiej zauważać swoje sukcesy.
    Ale jeśli chodzi o takie podsumowania, to ja, zawsze na początku maja (w okolicy swoich urodzin) popadam w stan „stara jestem i nic mi w życiu nie wychodzi”. Od kilku lat jednak nauczyłam się właśnie w tym czasie robić podsumowanie i porównywać siebie nie do innych, ale właśnie do siebie sprzed roku. I to działa naprawdę motywująco! Daje niezłego kopa rozpędowego na następny rok!

    1. Tak, chciałabym pójść w rękodzieło. To dość trudny temat na biznes, ale póki co próbuję, haftuję na zamówienie różne rzeczy. Do końca roku chciałabym popróbować różnych technik, które mnie ciągną, zobaczyć, jak idzie mi realizacja zamówień wśród znajomych i jak będą rozwijać się Kociemotki: blog, strona na fb i instagram. A potem zobaczymy 🙂

  5. Dużo tych pierwszych razów! Przyznam, że sama nie notuję takich rzeczy, ale jak czytam Twoją listę, to aż mnie korci! Co zrobiłam w tym roku?
    1. Również założyłam bloga
    2. Zdałam maturę
    3. Chyba w końcu znalazłam pasję – blogowanie i czytanie blogów
    4.Wyjechałam na wakacje z przyjaciółką
    Ojjj, coś czuję, ze chyba też muszę sobie zrobić taką listę, tylko bardziej przemyślaną, niz te parę punktów w komentarzu tutaj 😉
    Dziękuję za inspirację!

    1. Ogromnie się cieszę, że zainspirowałam! Gratuluję tych rzeczy, które już wypisałaś i koniecznie zrób swoją własną listę dokonań! Czasem, gdy sobie uświadomimy, ile zrobiłyśmy, to aż się ciepło na sercu robi. A w gorszych chwilach jest po co sięgnąć, by się podeprzeć własnymi dokonaniami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *