Co ma piernik do wiatraka czyli rzecz o rytuałach w życiu

Gdy wstaję rano z łóżka, to pierwsze kroki kieruje do… Nie, nie do kuchni i nie po kawę 🙂

Pierwsze swoje kroki kieruję do łazienki, by umyć twarz i… pomalować się (pomijając oczywiście wszystkie inne, bardziej prozaiczne czynności 😉 ). Dlaczego o tym piszę? Bo ostatnio odkrywam moc rytuałów. Widzę, jak kształtują mój dzień, jak wpływają na samopoczucie, jak pomagają walczyć w gorszych momentach.

Kilka z nich wyrobiłam w sobie jako nawyki, nad kilkoma pracuję, kilka zmieniam. Pewnie jeszcze kilka przede mną. Odkąd odkryłam ich siłę, działam próbując tak ułożyć swój dzień i wypracować stałe punkty, by było mi po prostu łatwiej. Dziś napiszę o kilku.

Makijaż.

Robię delikatny makijaż nawet, gdy nie planuję wyjścia z domu. Makijaż sprawia, że mentalnie nastawiam się na działanie. A działanie jest jednym z największych wrogów mojej buki. Zdecydowanie tego nie lubi 😉 Dla jasności: to nie jest dla mnie nałożenie maski, udawanie kogoś innego czy co tam jeszcze. To nastawienie mojej głowy na akcję. Na przyznanie, sobie, że jestem gotowa do działania, do wyjścia, do stawienia czoła wszystkiemu, co mnie spotka lub co sama sobie wybiorę. Zajmuje niewiele czasu (krem BB, kredka do brwi, tusz do rzęs, kredka do oczu to łącznie 3 minuty, mierzyłam 😀 ), a czyni cuda. Nie ma wymówek w stylu: muszę iść do sklepu, a żeby iść do sklepu, to muszę umyć zęby i choć oczy pomalować, i jeszcze się ubrać… za dużo, to nie, nie wstanę z łóżka. Teraz po prostu wstaję i bez względu na plany dnia robię makijaż = jestem gotowa na działanie.

Przykład z dzisiaj.

Wstałam, zrobiłam makijaż (3 minuty  😀 ) i weszłam do kuchni, by zrobić sobie kawę. Otwieram lodówkę, patrzę, nie ma mleka. Gdy byłam w depresji, to gdybym w końcu zdecydowała się wstać, byłabym jak zombie, zobaczyłabym że nie ma mleka i… położyłabym się z powrotem do łóżka lub (gdyby nie było wyjścia) nie sprawiłabym sobie przyjemności, jaką jest kawa, po prostu. A dziś, nie ma mleka, to znaczy, że trzeba ubrać buty i iść do sklepu, by poranna przyjemność picia kawy doszła do skutku. Zrobiłam więc listę co jeszcze kupić, ubrałam buty i poszłam. O 7 rano. A co!

Poranna kawa.

Nie na darmo o niej wspomniałam. Poranna kawa (z mlekiem  😎 ) to dla mnie odrobina przyjemności, by dobrze zacząć dzień. To czas, gdy czytam wpis (jeden czy dwa) na jednym z moich ulubionych blogów, zaglądam do wiadomości, w ostateczności zaglądam na pudelka (wstyd, wiem, ale po pierwsze: robię to rzadko, po drugie: piszę tu prawdę, więc do wstydliwych rzeczy też czasem muszę się przyznać  😳 ) Jem też wtedy śniadanie, bo bez niego nie zaczynam dnia 🙂 Po takim początku jestem pełna sił i nastawiona pozytywnie, by intensywnie zacząć działać. Wtedy też najwięcej robię, mój mózg jest najbardziej twórczy. D południa piszę posty, uczę się, działam w ten czy inny sposób.

Wieczorna dziesiątka różańca.

To mój sposób na wyciszenie się przed snem, czas by prosić, by rozmawiać, by opowiedzieć co się działo Osobie, dla której znaczę najwięcej. Przyznaję, że przez ostatnie lata przechodzę ogromne kryzysy wiary, jednakże staram się jak mogę choć coś, mało, malusieńko zrobić ze swojej strony. Bo łatwiej się żyje (piszę to z doświadczenia), gdy się wierzy. A więc leżąc w łóżeczku przesuwam palcami po paciorkach. Czasem zasnę w połowie, czasem na początku, a czasem uda mi się dotrwać do końca. Ale liczą się chęci, prawda?

Codzienne rytuały tworzą w życiu pewne ramy, dzięki którym łatwiej jest funkcjonować. Przynajmniej mnie. Chaos (nie mylić ze spontanicznością) jest bowiem moim wrogiem, a przyjacielem buki. Chciałabym wyrobić w sobie jeszcze kilka nawyków (na przykład codzienny wysiłek fizyczny w jakiejś formie), więc pracuję nad tym. Szukam, sprawdzam co pomaga mi funkcjonować, co mnie rozwija, a co przeszkadza (tego staram się pozbyć – różnie to bywa). Ale również, co lubię, co mi sprawia przyjemność, a co jest przykrym obowiązkiem (i czy musi nim być).  Na razie nie mam stałej pracy, ale jak będę miała, to czy coś się zmieni? Pewnie tak. Pewnie będę musiała na nowo poukładać sobie dzień, ale jestem pewna, że się da.

Mam tylko jedno życie i nie chcę go marnować 🙂

A wy? Macie jakieś swoje rytuały?

Aga

Dzisiejszy obraz to „Pole tulipanów z wiatrakiem” Claude’a Monet’a

Zajrzyj również tu:

14 komentarzy

    1. Kawa z mlekiem – no ba! 🙂 A co do makijażu, to zauważyłam, że naprawdę mniej się kręcę po domu i szybciej zabieram do działania, jak go mam 🙂 Dziękuję za odwiedziny i zapraszam w przyszłości 🙂

  1. Mam milion rytuałów i tylko jeden wspólny z Twoimi 😀 I nie, nie jest to ani makijaż, ani kawa ;P. Kawy nie piję, no chyba, że zrobi mi ją Mąż – wtedy chętnie. W pozostałych przypadkach wybieram herbaty – białe, zielone, czerwone, mate, z kwiatami, z owocami…
    Makijaż robię tylko jak siedzę w domu, bo ciągle uczę sę go robić (+16dpi na lewe oko – bez okularów nie zrobię, a w okularach… no cóż – ciągle się uczę ;P )
    Ale dziesiątka różańca mnie budzi. To jest ten czas od dzwonka budzika do wyjścia z łóżka. Te trzy minuty „półlenistwa” – bo jeszcze leżę, ale już myślę.

    A poza tym mam trójkę małych dzieci i rytuały naprawdę potrafią uporządkować dzień, ogarnąć się i jeszcze mieć czas dla siebie. I nie wykluczają spontaniczności 😀

    1. Dokładnie! To, że ma się rytuały nie znaczy, że nie umie się, czy nie jest się spontanicznym! I cieszę się, ze wspólnego rytuału 🙂 Też lubię herbatę(y), ale wolę pić je w ciągu dnia i bardziej wiosną, jesienią i zimą. Choć w trakcie upałów całymi dniami towarzyszyła mi zaparzona wcześniej w dzbanku, zimna zielona herbata z pokrojonymi pomarańczami 🙂

  2. Ja się z różańcem nie lubię. U nas wieczorem modli nas mąż. A skoro o mężu mowa, to ja uwielbiam rytuały małżeńskie. Te chyba najbardziej pielęgnuję.

  3. Dla mnie pewnym rytuałem jest poranna kawa. Koniecznie w dużym kubku. 🙂 Teraz, kiedy pracuję z domu, nie zawsze się maluję. Mam tłustą cerę i taki dzień, czy dwa odpoczynku dobrze jej robią.
    Za różańcem nigdy nie przepadałam, ale modlę się inaczej. Kiedyś odmawiałam różaniec, żeby zasnąć (co i tak kończyło się tym, że zdążyłam odmówić cały, a spać bardziej mi się nie chciało). 🙂 Nigdy nie myślałam o modlitwie, jak o rytuale, a w sumie to jest chyba jedna z niewielu rzeczy, o której pamiętam, choćby nie wiem, co. 🙂

    1. Ja wciąż pracuję nad tym, by rytuał z modlitwą był ważniejszy, jeśli nie najważniejszy. A z różańcem u mnie to ciekawa sprawa, bo kiedyś lubiłam każdy inny sposób tylko nie różaniec, bo kompletnie do mnie nie przemawiał. A teraz to jedna z niewielu form, która do mnie przemawia 🙂
      No i jak to mówią: dobra kawa nie jest zła 😉

  4. Te rytuały nazywam codzienną rutyną i ciągle staram się je dopracować, tak by dobrze zaczynać i jeszcze lepiej kończyć dzień. Nie jest to łatwe w tej codziennej gonitwie. Kawę robię sobie w pracy ( tak, ciągle w tej samej, tej nielubianej )i bez tego nie wyobrażam sobie dnia. W dni wolne też zaczynam dzień od kawy.
    Różaniec? Bardzo bym chciała, ale wciąż mi nie po drodze. A to przecież bardzo dobra forma codziennej medytacji.
    Co jeszcze chciałabym wprowadzić?
    Dobre myśli po przebudzeniu, bo zazwyczaj budzę się zła i mam porannego doła, który na szczęście potem znika.
    Jakąś codzienną formę cwiczeń fizycznych, bo nie mogę się zebrać.
    I dziękczynienie wieczorne. Wieczorem pomyśleć o tym co mnie dobrego spotkało, nawet zapisać (uwzglednić nawet drobne przyjemności) i podziękować z ten dzień.
    I spokojnie iść spać. 🙂
    A, jeszcze planowanie codzienne trochę u mnie ostatnio kuleje. I przez to wkradł się chaos w codzienność. Taka jeszcze jestem wakacyjnie rozleniwiona. 🙂
    Ps. Jak zwykle piękny obraz wybrałaś. 🙂
    Ps2. Ostatnio usłyszałam odpowiedź na to znane powiedzenie zawarte w Twoim tytule, która mnie rozbawiła. 🙂 Co ma piernik do wiatraka? Mąkę. 🙂

    1. Mąkę! Dobre 🙂
      Ja to nazywam rytuałami, bo mi nazwa odpowiada i kojarzy się doniośle i pozytywnie 🙂 Rutyna właściwie co najmniej neutralnie 😉
      Bardzo fajny pomysł z tym wieczornym dziękczynieniem. W takim razie ja też spróbuję 🙂
      Powodzenia ze wszystkim, Basiu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *