O sztuce odpoczywania

Myślałam, że taki post nigdy nie powstanie, bo wydawało mi się, że co jak co, ale odpoczywać to potrafię. Aż tu nagle pojawił się czwartek, Uroczystość Bożego Ciała, dzień wolny. Jak wiecie, prowadzę notes, w którym codziennie piszę rzeczy, które chciałabym zrobić. Gdy mam gorsze dni, to zapisuję nawet, że trzeba pościelić łóżko, umyć zęby, czy umyć naczynia. Gdy jest lepiej, wpisy są bardziej ogólne i też ciut więcej od siebie wymagam. Piszę, że mam posprzątać łazienkę, czy zająć się aplikowaniem z pracuj.pl. A potem odhaczam. Szerzej poruszam ten wątek tutaj 🙂

Tak więc wzięłam w środę wieczorem do ręki rzeczony notes (mam już drugi egzemplarz, bo pierwszy zapełniłam, a trzeci stoi na półce i czeka na swoją kolej 🙂 ) i chciałam sobie „wypunktować” czwartek. Ale potem pomyślałam, że to jest dzień świąteczny, więc nie powinnam wypisywać listy spraw do załatwienia/zrobienia. Jako, że fazę depresyjną mam za sobą i o myciu zębów nie muszę pisać, to w zasadzie powinnam mieć pustą tę stronę. I wiecie, co się stało? Poczułam się dziwnie. Naprawdę. No bo jak to? Zawsze coś wpisuję. Gdy zaczęła mnie ogarniać panika, to wiedziałam już, że choćby nie wiem co, to nic nie wpiszę i nic nie zrobię.

Oczywiście nie chodziło mi o leżenie brzuchem do góry przez cały dzień (choć nie neguję tak spędzania wolnego czasu, jeśli ktoś tego potrzebuje). Ale wiedziałam, że cokolwiek bym nie robiła, powinno się to mieścić w szeroko pojętym odpoczynku. Nie byłabym sobą, gdybym nie przytoczyła definicji odpoczynku  🙂

Odpoczynek (wg słownika języka polskiego PWN):

1. Przerwa w jakimś wysiłku dla nabrania sił.

2. Czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność.

Skoro tak, to postanowiłam, że zajmę się przyjemnościami, czyli „wolno mi” czytać, haftować, czy wyjść na spacer 🙂

Tak więc haftowałam i poszłam z mamą i jej psem na spacer (między innymi).

Ale korciło mnie bardzo, by coś innego porobić, by się czymś zająć, by wypełnić czymś notes. By wpisać rzeczy, które mogłabym odhaczyć. Cały dzień sprawa odpoczynku chodziła mi po głowie. A to, co robiłam w jego ramach było z mojej strony raczej świadome, niż bezmyślne.

Dlatego właśnie pojawił się ten wpis. Bo okazało się, że łatwo mogłabym wpaść w szpony mojego notesika. Mógłby stać się moim panem, moją mamoną, przed którymi klękałabym. A jeszcze raz okazało się, namacalnie, że we wszystkim należy zachować umiar.

Poniżej zobrazowałam mój odpoczynek 🙂

Aga

Zajrzyj również tu:

10 komentarzy

  1. Aga, bardzo zaciekawił mnie Twój artykuł. Powiem Ci, że ja mam dosyć podobnie z tymi dniami wolnymi. To znaczy nie mam problemu z niezaplanowaniem wolnego dnia, ale później jest on jakiś taki rozmemłany, nie wiem co robić najpierw i w końcu za nic się nie biorę i tak dzień przelatuje na szarpaniu się. A w tym tygodniu w środę zaplanowałam sobie, że w czwartek od samego rana pozałatwiam moje sprawy blogowe, zjem lunch i zabiorę kota do rodziców na ogród, zjem u nich obiad, a potem od około 15:00 – 16:00 freestyle, czyli robię co chcę;). Na dzisiaj zaplanowałam kupienie kwiatków, sadzenie ich i posprzątanie balkonu. Natomiast jutro rano mam zamiar z godzinkę dwie posiedzieć na balkonie, potem z kotem na spacer. O 12:00 mam spotkanie towarzyskie, potem wracam do domu i znowu freestyle:). Jak sobie chociaż pierwszą połówkę dnia zaplanuję, to potem jakoś wszystko sprawniej mi idzie;). Pozdrawiam serdecznie Ania

    1. Tak, masz rację, bo dobrze jest mieć zarys, albo choć punkty zaczepienia 🙂 Ja wiedziałam, że około południa szłam do rodziców, że będę haftować wtedy, gdy będzie jasno itp. Ale chcę się skupiać na tym, by nie były to rzeczy „robocze”, „do załatwienia” itp. Jeśli się nie wie, co chce się robić, to i czas na odpoczynek przelatuje przez palce 🙂

  2. Mam tak samo. Zawsze telefon wypełniony przypominaczami co zrobić. I w czwartek też tak było, ale stop, zastanowienie i wszystkie przeniesione na inne dni 🙂

    1. Są różne rodzaje odpoczynku i myślę, że zależą od rodzaju zmęczenia. Kiedy jestem zmęczona fizycznie, to po prostu lubię poleżeć, poleniuchowac, poczytać, popatrzeć na przyrodę z pozycji lezacej lub siedzącej (leżaczek) 🙂 Natomiast kiedy jestem zmeczona psychicznie wolę wypoczywać aktywnie, najczesciej wsiadam wtedy na rower.
      Odpoczynek też można planować zwlaszcza ten aktywny. I tu przydaje się notesik. Ale warto też postawic na spontan i poddac się temu co przyniesie dzień. Bez spinania się że powinnam to czy tamto. Dlatego właśnie lubię niedziele, bo nic wtedy nie muszę, robię to na co mam ochotę.
      A jeszcze odnośnie notesika, myślę że nie musisz się obawiać jego szpon, bo to Twoje notowanie to bardzo pozytywny nawyk. Na dzień odpoczynku możesz wpisać same przyjemności i też sobie je odhaczac. Albo wpisać : dziś robię to na co mam ochotę. 🙂
      Ale to że umiar musi być we wszystkim to są święte słowa. 🙂

      1. Tak, dokładnie 🙂 Ja właśnie wpisuję „dzień wolny 🙂 ” I tak, też uważam mój notesik za świetnie wyrobiony nawyk i jestem z siebie przez to bardzo dumna 🙂

  3. Też ostatnio pisałam o odpoczynku, bo doszłam do wniosku, jak ważna to rzecz. Bo nie zawsze odpoczywamy tak, żeby faktycznie odpocząć. A jak człowiek dobrze odpocznie i zregeneruje się, to można potem góry przenosić. Podoba mi się tutaj i będę zaglądać! Tymczasem pozdrawiam słonecznie! 🙂

    1. Co do odpoczynku – dokładnie! Dziękuję za odwiedziny i ogromnie cieszę się, że się podoba! 😀 Udanego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *