Czy osoby depresyjne czują „bardziej”?

P1000224

Już kilka dni zastanawiam się nad tym pytaniem.

Czy odczuwamy bardziej zarówno pozytywne emocje, jak i te negatywne?

I co się z tym wiąże?

Albo może chodzi o to, że reagujemy bardziej emocjonalnie na różne, dotyczące nas wydarzenia?

Nie będę próbowała odpowiedzieć profesjonalnie na te pytania. kto czyta ten blog wie, że nie to jest jego celem. Mogę opisać jedynie to, co sama przeżywałam bądź przeżywam i mieć jedynie przypuszczenie, że być może inni mają podobnie.

Najpierw definicje:

Uczuciowość – za słownikiem języka polskiego PWN – „skłonność do przeżywania uczuć i kierowania się uczuciami”

Synonimy – według portalu synonimy.pl – emocjonalność, wrażliwość, czułość.

Czyli „skłonny do wzruszeń”, „silnie coś odczuwający, nieobojętny na coś”, bądź też „mający małą odporność na coś” (za słownikiem PWN).

Czemu definiuję? Aby każdy z nas miał mniej więcej takie samo pojęcie o tym, o czym tu piszę.

Często zastanawiam się, czy na taką samą sytuację reaguję tak samo jak inni. Gdy ktoś zwraca mi uwagę, dotyczącą zachowania, słów, które powiedziałam itp, to mnie bardzo to dotyka. Nie umiem ani przyjąć jej zupełnie bezproblemowo, jeśli faktycznie częściowo, czy w całości ten ktoś ma rację, ani też „olać” całej sprawy, gdy uważam, że nie ma i po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Zdarzało mi się, że oszukiwałam sama siebie wmawiając sobie, że jest ok, było – minęło i niby szłam do przodu. Piszę „niby”, bo nagle, kilka nocy później zasypiałam odtwarzając sobie raz po raz sytuację, albo w ciągu dnia nagle sobie o niej przypominałam. Czyli nie do końca była to sytuacja zaakceptowana. Zawsze, by faktycznie zamknąć temat (w różny sposób, ale ten post nie jest o tym), musiałam jednak do niego wrócić.

Pytanie, na które nie znam odpowiedzi, to czy inni też tak mają? Znam dwie osoby z depresją, które mają tak jak ja – pytałam. Może więc coś jest na rzeczy.

Myślałam też o przyjemnych sprawach. Mam tak, że wzrusza mnie wiele rzeczy, jakaś piosenka, muzyka, dźwięk skrzypiec w odpowiedniej tonacji. Często zaczynam wtedy płakać „bez powodu”. Zresztą, nie tylko muzyka, tak jest z filmem, książką. Nawet w galerii sztuki coś takiego mi się zdarzyło.

Być może to kwestia jakiejś rozbudowanej wrażliwości, która jednocześnie wzmaga podatność na depresję? Jakaś cecha, która sprawia, że czujemy „bardziej”?

Gdy dotyczy to pozytywnych sytuacji, uczuć, relacji z ludźmi, sztuki, to super, ale jeśli mocniej odczuwamy negatywne uczucia? Może nas to nieźle zdołować.

Aga

PS.

Rzeźba Rodina „Pocałunek”, z jego muzeum w Paryżu, której zdjęcie (własnoręcznie wykonane) wstawiam, nie jest przypadkowa. Gdy ją zobaczyłam, to aż nie mogłam oddychać. I nie umiałam od niej odejść. Tak mnie zachwyciła. To był jeden z tych momentów „wrażliwca”.

Zajrzyj również tu:

6 komentarzy

  1. Nie mam depresji (tak powiedzial lekarz). Ale jestem wrażliwcem. Płaczę na filmach i to niekoniecznie w tych momentach, w których płaczą inni. ;-). Płaczę przy czytaniu książek (najgorzej kiedy czytam w komunikacji i coś mnie wzruszy. 😉 ). Wzrusza mnie muzyka, wzrusza mnie taniec, porusza mnie dobro, bezinteresownosc.
    Ale płaczę też z bezsilności, ze złości. Płaczę, gdy usłyszę krytykę, zwlaszcza, gdy ktoś dotknie moich najczulszych miejsc i spraw najbardziej bolesnych. Płaczę gdy czuję się beznadziejnie psychicznie.
    A ze sporo tego placzu u mnie, dla równowagi dużo się śmieję, dużo żartuję, z siebie też, a może głównie z siebie. 🙂
    Myślę, że słowa „wrażliwość” i „depresja” są ze sobą powiązane, wrażliwcy maja wieksza skłonność do depresji, a ludzie z depresją są nadwrazliwi.
    Nadwrażliwość nie jest latwa w czasach, kiedy na topie jest rozpychanie się łokciami, pewnosc siebie, bycie silnym i super mocnym,. Ale za to pozwala zobaczyć piękno tego świata, ktorego „zwykly” czlowiek nie zauważy i zachwycić się nim.
    Myślę że my wrażliwcy powinniśmy pracować nad sobą i wzmacniać poczucie wlasnej wartości, a jak je wzmocnimy, to zadna krytyka ani negatywne odczucia nas nie zdołuja. Tak mi się wydaje. 🙂
    Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne wpisy.

    1. Tak, wrażliwcy mają trudniej, ale są „piękniejsi”. I zadając sobie pytanie, czy dobrze być wrażliwcem, zawsze odpowiem, że tak. Bo nikt nie dostrzeże tylu rzeczy, ile my 🙂 Nawet w szarościach znajdziemy piękno.

      1. Dokładnie. Nawet w szarościach znajdziemy piękno. 🙂
        A ja chcę Cię zaprosić do wzięcia udziału w Karnawale Blogowym Kobiet. Tak w ramach Twojej akcji „postaraj się i daj się poznać innym”, o której napisałaś w poprzednim poście. 🙂 Ja wzięłam udział i nie żałuję. 🙂
        Więcej informacji znajdziesz pod linkiem http://karnawalblogowykobiet.pl/co-pomaga-mi-w-pisaniu-3-edycja-karnawalu-blogowego/
        Ta edycja trwa do 25 maja. A potem będą następne. Zapraszam. 🙂

        1. Dzięki za linka do tej akcji. Na razie zrobiłam pierwszy rzut oka i zachęca, bardzo. Nie wiem, czy załapię się na tę edycję, ale jak nie na tę, to na następną 🙂

  2. Ja płakałam nawet na filmie „Happy feet” o pingwinach i wzrusza mnie wiele spraw. Po prostu taka jestem i mam w nosie wszystkich niewzruszonych, którzy krzywo patrzą na mnie zaryczaną na jakimś filmie. Trudno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *