Kolejny początek. Nie pierwszy i… nie ostatni.

Przez tydzień czasu byłam chora na grypę. W zasadzie zostałam przez nią powalona. Jeszcze nie jestem w pełni zdrowa.

Choroba przyszła dokładnie w momencie w którym myślałam, że poukładałam sobie życie, że wiem, co robić każdego dnia i jak funkcjonować. W momencie, w którym zaczęło się coś dziać w moim życiu zawodowym. W momencie, w którym myślałam, że o to, po półrocznych przygotowaniach nadszedł czas na prawdziwe życie.

I poza tym, że pierwsze trzy dni choroby pamiętam jak przez mgłę, plany pracowe się poprzesuwały, a ja nie byłam w stanie prowadzić mojego notesika z zadaniami, nie byłam w stanie zadbać o dom, to wydarzyło się coś jeszcze.

Czuję się tak, jakbym wypadła z roli. Ale nie w negatywnym znaczeniu. Nie chodzi mi o to, że przybrałam jakąś maskę przez ten ostatni czas i nie byłam sobą. Chodzi właśnie o to, że wypadłam z roli bycia sobą.

Bo po tych kilku miesiącach w końcu miałam wrażenie, że jestem sobą, że mam sposób na swoje życie, że wiem, jak  z moją buką żyć, jak się przy tym nie zatracić, jak się nie zniszczyć. Nauczyłam się planować dzień, odróżniać to co dla mnie dobre od tego, co złe i toksyczne. Doceniać przyjaciół.

A ta głupia grypa wszystko mi rozbiła. Wydaje mi się, że minął nie tydzień, tylko miesiąc.

Muszę sobie teraz na nowo przypomnieć wszystkie te ważne rzeczy.

Muszę na nowo otworzyć notesik i zacząć pisać co mam zrobić.

Muszę na nowo zacząć stosować tygodniowy plan sprzątania.

Muszę na nowo podjąć walkę o pracę.

Muszę wiele innych rzeczy.

A tak naprawdę chciałabym zacząć od najważniejszego.

Od zamiany MUSZĘ na CHCĘ.

I na pewno dam radę. Daję sobie jeszcze kilka dni na „rekonwalescencję” i trochę lenistwa. A potem zacznę działać. Małymi kroczkami. Na nowo.

Przecież potrafię.

Aga

„Każdy dzień to nowy początek. Weź głęboki oddech i zacznij od nowa.”

Zajrzyj również tu:

3 komentarze

  1. Odpocznij jeszcze, bo z grypą nie ma żartów.
    Ale grypa w końcu zniknie, a to co zbudowałaś i czego się nauczyłaś do tej pory zostało w Tobie i jest dowodem na to, że potrafisz.
    A więc tak jak napisałaś – malymi kroczkami i do przodu.
    Trzymam kciuki za Twoje CHCĘ.

  2. Tak, doleczam się jeszcze, dlatego staram się nie być dla siebie zbyt surowa 🙂 Choć łatwo nie jest 🙂 Udanej Niedzieli Palmowej 🙂

  3. Jesteś wielka kochana. Wiesz kiedy się zebrać w sobie, a kiedy poluzować dla swojego dobra. To pewnie niełatwe tak musieć odpuścić wiele ważnych spraw przez chorobę… podziwiam za pokorę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *