Małe połechtanie czyli o tym, że trzeba umieć przyjmować komplementy i podziękowania

keep-calm-and-influence-others

Na początku pomyślałam, że to głupie, snobistyczne i w ogóle należy do rzeczy typu „nie wypada”. Co takiego?

Otóż, przyjmowanie miłych słów na swój temat (trochę o tym pisałam tutaj). Ale, żeby tylko tyle. Ja dość, że je przyjmuję, to jeszcze umieszczam je poniżej! Szczyt! 😉

Ale potem pomyślałam – czemu nie? Jeśli tylko (świadomie czy nie) udało mi się wpłynąć na czyjeś życie, to dlaczego nie pozwolić komuś tego wyrazić? Dlaczego się tym nie podzielić? Skoro jestem w stanie wytykać sobie słabe strony, to powinnam też wytykać sobie dobre. A już na pewno pozwolić innym to robić.

I tym sposobem pojawił się dzisiejszy post. Nie jest mój, tylko Ani, mojej przyjaciółki.

O mnie.

Ja tylko napiszę – dziękuję i cieszę się.

Cieszę się, że czasem staję się narzędziem do czyjegoś szczęścia, często zupełnie nieświadomym. Nie raz powiemy jakąś kwestię, zdanie, zrobimy jakiś drobny gest, który nie ma dla nas znaczenia, którego często i gęsto nie pamiętamy nawet.

A okazuje się, że potrafi zmienić czyjeś życie.

Aga

 

Czytam, podczytuję, właściwie to jestem wierną fanką tego bloga od początku, jak i wielbicielką jego autorki. Wiem, wiem, powiało jak nic wazeliną, ale nie jest to wazeliniarstwo bezzasadne czy bezpodstawne. Autorka tego bloga ma niesamowity wpływ na wiele osób, pewnie sama nawet sobie tego nie uświadamia. Myślę, że mogę nieskromnie powiedzieć, że ma ogromny wpływ zwłaszcza na moje życie.
 
W październiku zostałam mamą, więc pierwsze miesiące życia mojego dziecka przypadły na zimę i jesień. Często zdarzało się, że z powodu mrozu, choroby, deszczu, chlapy, mżawki, silnego wiatru czy innych okoliczności nie byłam w stanie nawet wyjść z dzieckiem z domu, a wieczorami – kiedy tata przejmuje po pracy opiekę nad małym – nie miałam nawet siły, żeby się ubrać, umalować, zebrać i wyjść.
 
W tym czasie moja przyjaciółka była (i nadal jest!) dla mnie łącznikiem ze światem: odwiedzała, robiła zakupy i zarażała swoimi pasjami. Okazywało się, że nawet przy małym dziecku można czytać książki (brawo za założenie na fejsbuku grupy czytelniczej), dbać o porządek (dzięki za sznupanie w internecie i znajdywanie ciekawych inspiracji), dbać o siebie (ze wspólnej diety dużo mi zostało i nie mam zamiaru odpuszczać), ruszać się (dzięki za wspólne dłuuuugie spacery).

Jednak przede wszystkim uchroniła mnie przed przygnębieniem czy smutkiem.
 
Nie mogę powiedzieć, że groziła mi depresja poporodowa (aczkolwiek myślę, że wsparcie najbliższych przed nią niejako chroni), ale jakiś smutek czy przygnębienie owszem, bo z dzieckiem (co za banał teraz padnie) nie zawsze jest łatwo zwłaszcza na początku. Bywały gorsze dni i noce, ale zawsze mogłam (i liczę, że nadal mogę) się wyżalić komuś, kto stoi trochę z boku i może obiektywnie skomentować czy pocieszyć. Nie mam zamiaru oczywiście umniejszać roli męża, ale on jest ze mną razem w tej nowej sytuacji, więc obiektywny nie jest 🙂
 
Droga autorko, przyjaciółko, siostro 🙂 sama nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła… Dzięki za wszystko, liczę na zaś 🙂

Zajrzyj również tu:

2 komentarze

  1. Nawet z Twoich wpisów na blogu daje się odczuć, że jesteś bardzo ciepłą i pozytywną osobą.
    Bardzo dobrze, że napisałaś ten post.
    Podziękowania i dobre słowa mają ogromną moc, z której nie zawsze zdajemy sobie sprawę, a jak są spisane to ta moc sie zwiększa, bo w każdej chwili można do nich wrócić.
    Myślę, że ludzie zbyt rzadko mówią sobie dobre rzeczy.
    Super, że masz bliskie osoby wokół siebie, zwłaszcza takie, które Cię rozumieją.
    Będę tu zaglądać do Ciebie, bo wiesz, ja chyba też mam swoją Bukę.
    I też mam toksyczną pracę, w której akurat jestem na zwolnieniu i biję się z myślami czy ją zostawić (czego się bardzo boję), czy po prostu nabrać dystansu do pewnych rzeczy.
    I też słucham „Mleko i miód” i „Plaster miodu”. 🙂
    Pozdrawiam Ciebie i Twoich przyjaciół.

  2. Dziękuję BasiuK za te miłe słowa. Tak, masz rację – słowa, te dobre właśnie – mają ogromną moc. Czasem jedno zdanie potrafi nas wyciągnąć znad przepaści. Co tam zdanie – jedno słowo nawet.
    Zaglądaj, dla mnie to też motywujące 🙂 Trzymam kciuki za twoje życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *