Depresja nie da o sobie zapomnieć

buka1

Moja Buka jest bardzo przebiegła. gdy już mi się wydaje, że wszystko wróciło do normy, czytaj: żyję tak, jakbym nie miała depresji; czuję się szczęśliwa, robię plany na przyszłość i działam w teraźniejszości, to ona wraca z hukiem. Przychodzi godzina, moment, poranek, kiedy znów nie chce mi się wstać, gdy boję się wykonać jakiś krok, jakieś działanie. A czasem nawet nie boję się, ale po prostu nie widzę w tym sensu.

Zastanawiałam się wczoraj, czy ona faktycznie przychodzi znienacka, czy ja po prostu nie widzę „wstępnych” objawów. Nie znam odpowiedzi na to pytanie.

Niemniej jednak co jest najważniejsze w tym wpisie to fakt, że oswajanie się z depresją to proces, który nigdy nie ma końca. Czy jest to trochę dołujące? Owszem. Myśl, że mimo wszystkich moich starań nigdy nie zamknę tego etapu. Ale też na tym polega chyba oswajanie. Gdy oswajamy psa, to nie sprawiamy, że staje się częścią naszego życia po to, by go potem oddać do schroniska. Oswojony zostaje z nami, a nasza relacja jest pozytywna. Oboje wiemy, jak zachowywać się w danych sytuacjach.

Co oznacza, że nie pożegnam się na amen z moją buką. A gdy będzie mi się wydawało, że cichaczem mogę ją wystawić za drzwi, to ona z pewnością się zbuntuje, wejdzie nie pukając i nie pytając, czy może.

Dla przypomnienia i dla wsparcia, dla mnie samej, film poniżej:

Aga

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *