Małe podsumowanie :)

extras_528c275862cf244944001ac9_summary

Moja Ania (mama Tomka) zasugerowała, bym zrobiła na blogu podsumowanie miesiąca. czyli na jakim jestem etapie, zarówno w chorobie, ale i poza nią, po prostu w życiu (swoim i innych). Zastanowiłam się i stwierdziłam, że to dobry pomysł. Może jak sobie ponazywam i pouświadamiam różne rzeczy, to będzie to wskazówką na luty 🙂 A więc – do dzieła!

1. Depresja.

Nigdy nie było lepiej. Tzn nigdy nie byłam jej bardziej świadoma, ale też nigdy nie oswajałam jej tak bardzo jak teraz. Zamiast stać w miejscu, działam, wolę iść do przodu, niż się cofać. Mam takie poczucie, że pierwszy raz gram w ofensywie. Nie czekam, aż mi coś spadnie z nieba, ale podejmuję wyzwania, decyzje. Działam, w różnych aspektach. I aby nie być gołosłownym, wymienię kilka przykładów.

Szukam pracy, to znaczy, ze codziennie aplikuję, odbieram telefony i chodzę na rozmowy. Stres nieprzeciętny, ale zaciskam zęby i idę. Nie żyję słowami: „a co będzie gdyby…”, nie wyobrażam sobie, jak to będzie, tylko idę z nastawieniem, że pokażę się i powiem, jaka jestem, a co z tym zrobią przyszli pracodawcy, to już nie mój problem, bo i tak nie mam na to wpływu.

Drugim przykładem jest porządek u mnie w domu. Nie jest czysto, jak w muzeum, pewnie nigdy tak nie będzie, bo to nie jestem ja. Ale mam zawsze umyte naczynia, czysty blat w kuchni, starte kurze na szafkach, zamiecione podłogi i porządek w łazience. Dla jednych standard i niby nic takiego, dla mnie ogromne zwycięstwo. Bo rok temu śmieci wysypywały mi się z kosza,  kilka miesięcy temu musiałam sobie w notesiku z zadaniami zapisywać: umyj naczynia, a potem trzeba się było jeszcze do tego zmusić. Teraz staje się to standardem, o którym już nie muszę pisać. Dla mnie to jak wejście na Mount Blanc.

Trzeci przykład to wyjście na networkingowe spotkanie dla kobiet w moim mieście, czyli wejście w zupełnie obce, nowe środowisko. Wymagało ode mnie nie lada odwagi i przełamania stresu i udało się. Nie rozpisuję się, bo o tym spotkaniu już niedługo będzie osobny post.

2. Postanowienia noworoczne (tutaj możesz je sobie ze szczegółami przypomnieć).

Czytanie Psalmów z o. Szustakiem – idzie dobrze, rozważania są średnio raz w tygodniu, a ja czytam dany psalm codziennie lub co drugi dzień, czasem nawet kilka razy słucham tych samych rozważań. Jestem dumna!

Wyzwanie książkowe – idzie świetnie 🙂 Nie dość, że przeczytałam 2 książki, to jeszcze założyłam grupę na fejsbuku dla dziewczyn, które podjęły ze mną wyzwanie. Zaczęło się od trzech członkiń, w tej chwili jest nas 12 aktywnych i łącznie przeczytałyśmy w styczniu 45 książek! Cudnie – jestem dumna z siebie i z dziewczyn 🙂

Dieta Montignac – uuuu. Tu kiepsko. Wytrwałam jakieś dwa tygodnie, schudłam jakiś kilogram i to by było na tyle. Nie umiem się zmotywować do dalszych działań. Ale będę dalej próbować, najwyżej małymi kroczkami, od wprowadzania większej ilości zdrowego jedzenie zamiast czegoś „na szybko”.

Kino europejskie – nic nie oglądnęłam. Ale nie czuję tutaj parcia czasu, wiem, że się nie spieszy i gdy nadejdzie odpowiedni moment usiądę i oglądnę.

3. Tomek i ferajna

Tu mogłabym wiele pisać. Jeszcze nigdy przyjaciele nie znaczyli dla mnie tyle, co teraz. Czuję się tak, jakbym miała jedną, wielką rodzinę, która się o mnie troszczy, ale też traktuje mnie, jakbym faktycznie do niej należała.

Jestem ciocią, która odbierze dziecko z przedszkola, czy pójdzie na spacer z małym Tomkiem i jego mamą. Tomek zresztą ponoć mnie uwielbia, gada ze mną jak najęty (ma całe trzy  i pół miesiąca), uśmiecha się, skarży. Jest cudowny i owinął mnie sobie wokół małego palca.

Cudownie jest czuć się kochanym 🙂

Kolejne podsumowanie pewnie na koniec lutego 🙂

Aga

Zajrzyj również tu:

2 komentarze

  1. „Szukam pracy, to znaczy, ze codziennie aplikuję, odbieram telefony i chodzę na rozmowy. Stres nieprzeciętny, ale zaciskam zęby i idę. Nie żyję słowami: „a co będzie gdyby…”, nie wyobrażam sobie, jak to będzie, tylko idę z nastawieniem, że pokażę się i powiem, jaka jestem, a co z tym zrobią przyszli pracodawcy, to już nie mój problem, bo i tak nie mam na to wpływu.”
    Zrobię sobie z tego motywator. Dzięki za te słowa. 🙂

    1. Ojej 🙂 Nie sądziłam, że ktoś poza dwoma najbliższymi osobami czyta ten blog 🙂 Dziękuję za miły komentarz, postaram się i ciebie i siebie nie zawieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *