Jak to jest być idealnym i perfekcyjnym?

i-m-not-perfect-but-i-m-limited-edition-4

Nie wiem, bo nie byłam i nigdy nie będę.

I o ile kiedyś wydawało mi się, że muszę, to teraz już wiem, że wcale nie 🙂

W dzisiejszym świecie otaczają nas poradniki. Piszą je wszyscy, znani i nieznani.

Perfekcyjna pani domu.

Perfekcyjny makijaż.

Jak wychować idealnego psa.

Sexy mama.

Bądź boska. Osobista stylistka radzi.

To tylko niektóre tytuły. Wciąż dokoła słyszymy, co zrobić, żeby mieć idealny dom, męża, dzieci, ciało. Z okładki prawie każdej gazety patrzy na nas ideał. Szczupła, piękna, wysportowana. No i oczywiście zawsze szczęśliwa.

I jak tu się nie załamać, kiedy nie jest się idealnym?

Jakby tego było mało, same sobie jeszcze dowalamy. Jak? Porównując się z innymi. I nie mówię tu o porównywaniu się z tymi, którzy mają więcej, są ładniejsi, ale są gdzieś daleko. Mówię o porównywaniu się do najbliższych: rodziny, przyjaciół.

Sama nieraz tak robiłam, porównywałam się do znajomych czy przyjaciół. Postrzegałam ich jako idealnych. A to ktoś potrafi idealnie oszczędzać, a ja nie. Ktoś ma idealnie wysprzątany dom, a ja nie. Ktoś dba o siebie, zawsze świetnie, idealnie ubrany, a ja nie.

I nie wiem, kiedy do mnie dotarło, że to absolutnie nie może być prawda. No bo na logikę, czy może być tak, że tyle ludzi jest idealnych, a ja nie? A skoro ja nie jestem, to oni pewnie też nie. Tylko ja tak to widzę. To jedno.

A tak naprawdę? To zaczęło działać, kiedy przestałam patrzeć na innych, a skupiłam się na sobie. Na tym, w czym jestem dobra, a w czym nie jestem i nigdy nie będę. I gdy to odkryłam, wiedziałam, że oni/one też tak mają. Mają cechy, które są świetnie rozwinięte (ale nie idealnie), i takie, które nie są 🙂 Nikt nie jest idealny i nikt nie jest perfekcyjny we wszystkim. To drugie.

Kiedy to sobie uświadomiłam, poczułam ogromną ulgę. Bo nagle zrozumiałam, że nie muszę dążyć do tego, by spełniać oczekiwania (swoje lub innych) bycia idealną. Cała sztuka polega na tym, by lubić siebie takim, jakim się jest, że raz może być lepiej, a raz gorzej, że mogę dobrze pisać, dobrze słuchać czy radzić, ale niekoniecznie będę świetnie sprzątać 🙂

I co ważne – nie zniechęcam do korzystania z poradników.

Ćwiczmy nasze umiejętności, rozwijajmy cechy. Ale załóżmy z góry, że nie musimy być perfekcyjne, wybierajmy poradniki z głową i nie traktujmy ich jak święte księgi.

I pamiętajmy – nie ma ludzi idealnych 🙂 Nawet jeśli wydaje ci się, że takich znasz 🙂

Aga

 

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *