Do widzenia 2014, czyli podsumowanie roku :)

good-by-2014-welcome-2015-hd-images

Skoro mamy ostatni dzień tego roku, wypadałoby zrobić jakieś podsumowanie. Ale poza tym, że wypadałoby, to również chcę to zrobić.

W zeszłym roku Sylwestra spędziłam pod kołdrą. Depresja była w szczytowej formie.

Czy chciałam umrzeć? Tak. Może nie chciałam popełnić samobójstwa, od tego, dzięki Bogu, mocno powstrzymywała mnie wiara. Ale chciałam zasnąć i nie musieć się obudzić. Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to wydaje się to odległym snem. Ale tak było i, na całe szczęście, pamiętam uczucia, które mi wtedy towarzyszyły. Cieszę się z tego, bo wiem, że nie chcę się tak już więcej czuć. I będę robić wszystko, by do tego nie dopuścić.

Pamiętam, że wycofałam się wtedy kompletnie z życia. Unikałam wszystkich, rodziny, przyjaciół, znajomych. To był taki trudny czas…

Przyjaciele jednak, prawdziwi, mają to do siebie, że widzą, że coś jest nie tak, nie poddają się i walczą o ciebie. Takich jak moi, życzę każdemu.

I tak, wspólnymi siłami, czyli ze wsparciem przyjaciół i moją jakąś (skąd się wzięła, do tej pory nie wiem) resztką woli, by coś zmienić i cofnąć się znad przepaści, poszłam do lekarza i rozpoczęłam leczenie.

I o to jestem w tym miejscu.

Od dłuższego czasu jestem na zwolnieniu lekarskim, ponieważ moja toksyczna praca nie pozwalała na postępy w leczeniu.

Oczywiście są minusy tej sytuacji, bo i pieniądze mniejsze (niby to nie jest najważniejsze, ale jednak czasem uwiera) i opinia rodziny niezbyt pochlebna (która nie do końca rozumie powagę tej choroby).

Plus jednak jest ogromny i na nim cały czas się skupiam:

Miałam mnóstwo czasu, by spędzić go z ciężarną przyjaciółką i być z nią w pierwszych miesiącach jej macierzyństwa. Z nią i z moim chrześniakiem. To cudowny, niezapomniany czas, którego nie zastąpi nic i nigdy nie byłby mi dany, gdyby nie depresja i frustrująca praca.

Mogłam zająć się chrześnicą, mogłam odbierać jej siostrę z przedszkola. Mogłam czuć się potrzebna.

Jak można więc żałować takiego roku?

Wszystko zależy od tego, jak spojrzymy na to, co nam się przytrafiło.

A ostatnie wydarzenia? W ostatnim tygodniu tego roku wysłałam do pracy wypowiedzenie, bo chcę znaleźć inną, lepszą. Poszłam do stylisty i zmieniłam fryzurę i wchodzę w kolejny rok z planami, postanowieniami i nową siłą. Ale o tym wszystkim – już w nowym roku 🙂

Do siego!

Aga

4c25a9f857b11ecabf19e2d67d0b6dc4

Zajrzyj również tu:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *