O tym, że trudno nie próbować być doskonałym

Wstałam dziś rano i zabrałam się za przeszukiwanie ofert pracy (chcę zmienić dotychczasową). Zrobiłam to nawet z chęcią, nie zmuszałam się. Po jakiejś pół godzinie zorientowałam się, że siedzę w piżamie, nieumyta i że nie zjadłam śniadania.

Najpierw wpadłam w panikę. No bo jak tak? Nie po kolei? Bez umycia zębów? Bez kawy? Bez śniadania?

Prawie zerwałam się z miejsca by to naprawić, a potem nagle – olśnienie!

No bo co to znaczy, że „nie po kolei”? Czy jest jakiś społecznie wyznaczony porządek tego, jak mam się zachowywać w swoim własnym domu? A nawet gdyby był, to czy nie jest tutaj kluczowym sformułowaniem „mój dom”? „Mój”?

Czasem tak skupiam się na byciu idealną, perfekcyjną, uporządkowaną, że zapominam o tym, że każdy z nas jest inny i ja też. Powinnam dążyć, owszem, do spełnienia swoich własnych standardów (tak jak wypełnianie zadań z mojego notesika), ale to nie znaczy, że wszyscy mamy być tacy sami.

Jestem sobą. I chcę pozostać sobą.

Nie chcę, by depresja zmieniała mnie albo w odludka albo kogoś „jak wszyscy”, kto będzie się starał spełniać oczekiwania ludzi dokoła. Co przecież i tak nie jest możliwe, nie da się zadowolić wszystkich.

Ja chcę zadowolić siebie.

Dlatego nie zerwałam się, by się ubrać, tylko skończyłam wyszukiwanie ofert i aplikowanie. Zrobiłam sobie śniadanie, umyłam się, posprzątałam kuchnię i nastawiłam pranie, a teraz skończyłam pisać wpis na blogu.

Choć nie jestem uczesana 🙂

perfectionism„Przypominaj sobie samej, że to w porządku nie być idealnym.”

Aga

Zajrzyj również tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *